Ojczyzna.pl 

 

 

Andrzej Krzemiński

Wielkie przekręty polskiej prywatyzacji - sektor bankowy
Inwestorzy-łupieżcy

 

 

 

                            Wyprzedaż majątku narodowego obcemu kapitałowi miała zaowocować wzrostem wydajności, sprawniejszym zarządzaniem, wyższą dochodowością, wreszcie rozwojem prywatyzowanych gałęzi gospodarki. Po początkowym wzroście bezrobocia, w dłuższej perspektywie zmodernizowana gospodarka miała stworzyć miejsca pracy i dla zwalnianych, i dla nowych pracowników. 17 lat reform i prywatyzacji to chyba dość dużo, by oceniać skutki bazującej na tych założeniach polityki. Prywatyzowane firmy przynoszą mniejsze dochody niż przed ich sprzedażą, zatrudniają mniej pracowników, przegrywają konkurencję z należącymi do tych samych grup kapitałowych firmami macierzystymi. Zdominowany przez kapitał zagraniczny sektor bankowy jest tego najlepszym przykładem.

 

Od szeregu lat wpływy do budżetu z podatku od przedsiębiorstw w stosunku do reszty dochodów maleją. Przyjmując frazeologię zwolenników dominacji obcego kapitału w polskiej gospodarce - im nasza gospodarka nowocześniejsza, efektywniej zarządzana - tym mniej korzyści odnoszą z tego tytułu państwo i społeczeństwo. Bezrobocie rośnie, dochody maleją.

 

Prosty przykład z ostatnich lat. W roku 1999 wpływy z CIT (podatku od przedsiębiorstw) wyniosły nieznacznie ponad 15 milionów złotych (to jest około 13 procent ogólnych wpływów do budżetu państwa). Dla porównania z tytułu PIT (podatku od dochodów osobistych) budżet zarobił wówczas ponad 23 mln (tj. ponad 20 procent ogólnych wpływów). W roku 2004 wpływy z CIT wyniosły nieco ponad 18 mln zł (stanowiło to już tylko 11 procent ogólnych wpływów do budżetu), gdy tymczasem wpływy z PIT przekraczające 36,5 mln zł stanowiły ponad 23 procent całości dochodów.

 

W tym samym czasie bezrobocie wzrosło z 13 do 20 procent.

 

Oczywiście nie wiążę ze sobą sztywno obu tych procesów - gdyż na wzrost bezrobocia wpływ ma więcej niż jeden czynnik. Statystyka pokazuje jedynie, że prowadzona z ideologicznych pobudek strategia wyprzedaży majątku narodowego nie przynosi skutków założonych przez jej ideologów. Z punktu widzenia interesu publicznego okazała się szkodliwa.

 

W chwili obecnej trzeba nie tylko natychmiast tę nieefektywną strategię porzucić, ale też podjąć działania mające na celu budowę rodzimego kapitału, który dominuje we wszystkich prawidłowo funkcjonujących gospodarkach rynkowych.

 

 

Utracone zyski

 

W poprzednim numerze GŁOSU zaprezentowaliśmy czytelnikom przykład sektora bankowego. Prowadzone na przestrzeni minionych 10 lat obserwacje świadczą o gigantycznych stratach, jakie gospodarka i budżet ponoszą rok rocznie na skutek transferu zysków z przejętych przez obcy kapitał polskich banków do ich obecnych, macierzystych siedzib zagranicznych.

 

Ekspertyza, na której oparliśmy nasz materiał pokazuje, że banki przejmowane przez obcy kapitał wykazywały blisko 300-krotny wzrost kosztów funkcjonowania. Ich efektywność finansowa okazywała się niższą niż efektywność tak powszechnie krytykowanych banków spółdzielczych a także komercyjnych banków państwowych.

 

Ani wzrost kosztów, ani zadziwiająco niska efektywność banków przejętych przez "dysponujące wiedzą, technologią i kapitałem" zagraniczne instytucje finansowe znajdują tylko jedno wytłumaczenie - nielegalny transfer zysków, najczęściej przy użyciu spekulacyjnego kursu walutowego. Roczne budżet państwa traci z tego tytułu około 35 mld złotych, co stanowi około 1/6 ogólnych wpływów do kasy publicznej.

 

 

Wzbogacamy bogatych

 

Z tej perspektywy zagraniczne inwestycje kapitałowe w sektor bankowy okazują się dla Polski nieopłacalne, by nie powiedzieć - szkodliwe. W samym tylko roku 2005 z tytułu dywidendy zagraniczni właściciele polskich banków otrzymali 25 procent zainwestowanych w Polsce środków. Inaczej rzecz ujmując, pozostawiwszy banki w rękach państwa w 4 lata budżet z tytułu dywidendy mógłby zarobić tyle, ile zarobił na ich sprzedaży.

 

Włoski UniCredit Italiano, z którym spór zakończono umiarkowanie korzystnym dla Polski porozumieniem, wypłacił sobie w roku 2005 w formie dywidendy łącznie 580 mln USD, co stanowiło około 50 procent wydatków poniesionych na zakup akcji PKO S.A! Inny przykład, to decyzja Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy Banku Handlowego o wypłacie megadywidendy w wysokości 1,1 mld zł (większość tej kwoty przejmie zagraniczny właściciel - Citibank) przy wypracowanym zysku za rok ubiegły na poziomie 416 mln.

 

Kolejny zysk inwestorów zagranicznych to przyrost wartości akcji, głównie dzięki spekulacyjnym, zagranicznym inwestycjom portfelowym. Równoczesny wzrost kosztów i niższa rentowność wykazana w Polsce pozwala przypuszczać, że wszystkie te korzyści są przedmiotem nielegalnego transferu zysków za granicę.

 

 

Osłabienie gospodarki

 

Przejmowanie kontroli nad sektorem bankowym przez obcy kapitał ma także inne negatywne konsekwencje dla gospodarki. Prowadzone w latach 1998-2000 obserwacje wskazały na sukcesyjne obniżanie się jakości portfela kredytów w bankach z przewagą kapitału zagranicznego. I tak należności zagrożone podmiotów gospodarczych względem banków komercyjnych wzrosły z niespełna 11 procent w roku 1988 do ponad 15 procent w roku 2000.

 

Wyhamowanie dynamiki kredytowej i narastanie złych kredytów od podmiotów gospodarczych, jakie obserwowano w latach 1998-2000 było w decydującej mierze wynikiem realizowania przez polskie oddziały strategii kredytowej narzucanej im przez zagraniczne centralne. W sytuacji złej koniunktury na zachodzie Europy oraz strukturalnej nadprodukcji w tych krajach, tamtejsze banki przyjęły zasadę nie kredytowania tych przedsięwzięć, które mogłyby zagrozić zbytowi zagranicznych wyrobów w Polsce.

 

Banki zagraniczne udzielają bowiem kredytów firmom w krajach macierzystych. Kredytując polską konkurencję zagroziliby tym samym swoim należnościom w kraju pochodzenia. A tego z oczywistych przyczyn żadna instytucja finansowa o zasięgu ogólnoeuropejskim robić nie będzie.

 

W zamian polskim oddziałom pozwolono na kredytowanie przedsięwzięć mało efektywnych - czego efektem jest wysoki i narastający odsetek złych kredytów od podmiotów gospodarczych.

 

 

Skończyć z bezradnością

 

Podsumowując zacytuję jeszcze obszerny fragment jednej z cytowanych tu ekspertyz. Podstawowym celem funkcjonowania każdej firmy we współczesnym kapitalizmie jest zwiększenie wartości spółki. Realizując zdrowy ekonomiczny cel swego istnienia, spółki wielonarodowe (czy posiadające filie za granicami kraju macierzystego) dokonują takiej manipulacji kosztami, by płacić jak najmniej podatków, i jak najwięcej wytworzonej wartości zachować w firmie. Tak postępują najbardziej renomowane korporacje i tak też postępują banki i firmy zagraniczne w Polsce.

 

Ponieważ sposób wyprowadzania zysków jest z reguły "tajemnicą" spółek, trudno spodziewać się, że odnośne dane są łatwe do odczytania i bezdyskusyjne. Kto zetknął się w praktyce z korporacjami wielonarodowymi, wie, że tak jest i że zasadniczym kanałem transferu zysków są koszty.

 

Po prostu zawyża się je w rozliczeniach ze spółkami zależnymi, jeśli gdzie indziej wygospodarowane środki da się albo lepiej zainwestować, albo zmniejszyć "dolegliwość podatkową".

 

Tu powstaje pytanie, czy gospodarka jest autonomicznym bytem mającym prawo dominacji nad społeczeństwem i jednostką? Czy też jest jednym z narzędzi w rękach zbiorowości? Nie ma wątpliwości, że jest ważnym i cennym, ale jedynie narzędziem.

 

Dlatego państwa wysoko rozwinięte konsekwentnie tępią tego typu nieuczciwe praktyki. Czas najwyższy, by i Polska do tego grona dołączyła, szczególnie w sytuacji, gdy uprzednio większą część majątku narodowego oddaliśmy w ręce podmiotów zagranicznych.

 

 

Andrzej Krzemiński

 

 

 

Od redakcji portalu Ojczyzna.pl:

Artykuł zamieszczony dzięki uprzejmej zgodzie redakcji tygodnika "GŁOS".
Przypominamy szanownym Czytelnikom, że wszystkie nasze patriotyczne i narodowe redakcje i wydawnictwa borykają się z wielkimi trudnościami finansowymi. Każdy Polak, który popiera działalność tych redakcji i wydawnictw powinien poczuć się do obowiązku finansowego ich wspierania, w miarę swoich możliwości, oczywiście.