Ojczyzna.pl
Prof. Rafał Broda
W sprawie wyborów do Parlamentu Europejskiego
Polakom pod rozwagę
W czerwcu 2004 w Polsce mają się odbyć wybory polskich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego. Będzie to kolejne wydarzenie polityczne stawiające Polaków przed problemem: Jak się zachować, aby najlepiej przysłużyć się Polsce?
Sytuacja jest złożona, a odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Aby zmobilizować Polaków do uczestnictwa w wyborach nie wystarczy posłużyć się banalnym argumentem, że nieobecni nie mają racji i trzeba na każdym forum bronić polskich spraw. Jest bowiem sprawą oczywistą, że udział w tych właśnie wyborach nie jest aktem neutralnym politycznie, a ocena ewentualnych szans na osiągnięcie korzyści dla Polski musi być uczciwie zestawiona z ryzykiem, które wynika z naiwnego uwiarygodnienia procesów w istocie szkodzących Polsce i Europie. Tym bardziej należy unikać śmieszności, wykrzykując z niczym nie uzasadnionym entuzjazmem: “My te wybory wygramy!”, zwłaszcza, gdy już wcześniej głosiło się podobne hasła, a własne zaniedbania pogłębiły przegraną.
Uzgodnić optymalny wariant postępowania
Obowiązkiem polityka jest osiąganie skuteczności zapowiadanych działań, a podstawowym warunkiem takiej skuteczności jest możliwie szerokie współdziałanie z innymi. Współpraca wymaga jednak wysiłku, by przekonać innych o trafności własnych argumentów, zmusza też do samokrytycyzmu i otwartości na argumentację potencjalnych partnerów. Wszystkim powinno więc zależeć, aby dostatecznie wcześnie nastąpiła wymiana argumentów i otwarte ujawnienie motywacji związanej z proponowanym sposobem postępowania. Właśnie dlatego, że sytuacja jest złożona, odpowiedzialność wobec Narodu nakazuje, by w publicznej debacie uzgodnić optymalny wariant postępowania. Nauka płynąca z wielu wcześniejszych doświadczeń wskazuje, że akcja związana z wyborami do PE powinna być uzgodniona i wspólna, aby jak największa liczba Polaków zachowała się w tych wyborach podobnie, ze zrozumieniem motywacji wybranego postępowania i w jak najlepiej zorganizowany sposób.
Wyzwanie dla polityków
Warto w tym miejscu zrobić dygresję powracając do referendum akcesyjnego do Unii Europejskiej z czerwca 2003 i rozważań dotyczących możliwości wezwania do bojkotu. Nie chodzi jednak o roztrząsanie problemu “co by było, gdyby”, bo dzisiejsza arytmetyka wyników referendum nie pozwala na uwzględnienie możliwej zmiany zachowań, gdyby szersze wezwanie do bojkotu miało miejsce. Ważne jest, że dynamika sytuacji przed referendum nakazywała poważne rozważenie takiej możliwości i publiczne przedstawienie decyzji wynikającej z tych rozważań. Wezwanie do bojkotu miałoby sens wyłącznie w przypadku bardzo szerokiego poparcia i wspólnego działania tych sił politycznych, które słusznie dążyły do zablokowania szkodliwej dla Polski integracji z UE. Można to było zrobić także w ostatnim tygodniu przed referendum, występując wspólnie z dramatycznym oświadczeniem, powtarzanym przez cały tydzień w dostępnym czasie antenowym kampanii przed referendum. Także wspólne potwierdzenie decyzji podtrzymującej wezwania do udziału w referendum wprowadziłoby jednoznaczność sytuacji, która jest podstawowym warunkiem mobilizacji elektoratu do uczestnictwa w każdym głosowaniu. Brak tego gestu ze strony polityków był błędem, którego nie wolno powtarzać.
Dlatego sposób postępowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego zasługuje na publiczną i dostatecznie wczesną wymianę argumentów, które mogą prowadzić do optymalnego współdziałania i mobilizacji tych wszystkich, którym jeszcze na Polsce zależy.
Pragnę włożyć kij w mrowisko i przedstawić własne przemyślenia w tej sprawie. To, co zaproponuję, nie będzie optymalnym sposobem postępowania, jeśli nie uzyska szerokiej akceptacji i jestem szczerze otwarty na przyjęcie innych propozycji, pod warunkiem, że będą one wsparte merytoryczną argumentacją i wyobraźnią co do dalekosiężnych skutków wybranej drogi. W gruncie rzeczy przedstawiona propozycja jest wyzwaniem dla polityków, aby jednoznacznie i w sposób umotywowany określili swoje stanowisko.
Aktywny bojkot wyborów do Parlamentu Europejskiego
Trudny problem podejścia do tych specyficznych wyborów jest klasycznym przykładem sytuacji ilustrowanej powiedzeniem: “Jeśli nie wiesz jak postąpić, to postępuj uczciwie”. W oparciu o argumenty dotyczące samej istoty spraw związanych z Unią Europejską, a także o analizę bieżącej sytuacji, uznałem, że powszechny bojkot wyborów do PE jest najbardziej racjonalnym wariantem postępowania. Co więcej, wydaje się, że warto rozważyć możliwość wezwania do aktywnego bojkotu, tzn. do przekształcenia wyborów w demonstrację powszechnego sprzeciwu wobec Unii Europejskiej, która od czasu referendum ujawniła znacznie wyraźniej swoje prawdziwe cele. Oto uzasadnienie takich wniosków:
(1) Fakty zaistniałe po referendum z czerwca 2003 zweryfikowały wiele propagandowych kłamstw i poszerzyły wiedzę Polaków o tym, czym w istocie jest Unia Europejska. Skierowana przeciw Bogu, przeciw narodom i przeciw człowiekowi, tworzy nieludzki system, który nosi znamiona nowego totalitaryzmu. Ten główny kierunek rozwoju UE jest już całkowicie zdefiniowany i konsekwentnie wdrażany, a rozważanie możliwości jego zmiany przez naprawę struktur UE jest złudzeniem i naiwnością. Dlatego należy czynić wszystko, aby Unia Europejska rozpadła się, zanim ukaże w bolesnej praktyce czym naprawdę jest. Polska, pozostając poza UE, może łatwiej przyspieszyć ten rozpad, unikając narzucanych rygorów, które są sprzeczne z naszymi narodowymi wartościami i z narodowym interesem. Polska wtłoczona w struktury UE będzie z całym impetem niszczona, ponieważ jest najpoważniejszą przeszkodą w tworzeniu nowego porządku. Bojkot wyborów do Parlamentu Europejskiego oznacza naszą dezaprobatę dla struktur UE, udział w wyborach oznacza akceptację zła.
(2) Wynik referendum akcesyjnego przeprowadzonego w Polsce w czerwcu 2003 był wymuszony kłamstwem, przemocą medialną, blokowaniem prawdziwych informacji, jednostronnym wykorzystywaniem finansów publicznych i ingerencją z zewnątrz. Wynik ten trzeba przyjąć do wiadomości tak, jak nasi ojcowie przyjęli wynik referendum z 1946 roku. Mimo, że dzisiaj zastosowano inne metody, wynik ten również nie ma niczego wspólnego ze świadomym i demokratycznym wyborem wolnego, nie poddanego presji narodu. Twierdzenie, że naród demokratycznie wybrał integrację z UE jest pozbawione podstaw. Udział w wyborach do PE byłby pośrednią zgodą na uznanie wyniku manipulowanego referendum.
(3) Udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego, zarówno bierny - przez kandydowanie, jak i czynny - przez głosowanie, byłby akceptacją obecnie wdrażanych głównych kierunków rozwoju UE. Co więcej, byłby także zgodą na nieskrywane już dzisiaj zamiary tworzenia w Europie super-państwa zdominowanego przez Niemcy. W gruncie rzeczy sam Parlament jest jednym z atrybutów takiego wspólnego państwa, a jest przecież instytucją całkowicie niepotrzebną w alternatywnym wariancie zjednoczonej Europy jako konfederacji suwerennych państw. Kolejnym atrybutem będzie wspólna konstytucja, której przyjęcie jest tylko kwestią czasu. Pozorowany dramatyzm walki o zapisy nicejskie całkowicie przesłonił inne treści projektu, wskazujące jednoznacznie na budowę podwalin państwa totalitarnego. Kandydaci do Parlamentu Europejskiego będą musieli świadomie i pod przysięgą wyzbyć się lojalności dla Polski na rzecz budowanego państwa europejskiego, a uczciwi kandydaci będą musieli tej przysięgi dotrzymać.
(4) Wszystkie poprzednie doświadczenia związane z praktyką tzw. demokracji w Polsce prowadzą do wniosku, że przy najlepszej możliwej do wyobrażenia konsolidacji sił patriotycznych, liczba uzyskanych przez nie mandatów będzie znikoma w porównaniu z innymi siłami politycznymi, które z premedytacją od 14 lat niszczą Polskę i będą mogły realizować to jeszcze skuteczniej w Parlamencie Europejskim. Nawet nierealistyczne założenie, że patriotyczna reprezentacja będzie liczebna, nie otworzy żadnych możliwości skutecznego wpływania na rozwój UE i obronę Polski. Także głośny, ale całkowicie nieskuteczny krzyk w obronie Polski w Parlamencie Europejskim nie jest dostatecznie atrakcyjnym argumentem, by płacić cenę uwiarygodnienia fasadowej instytucji.
(5) Także uwzględniając dotychczasowe doświadczenia i aktualny układ sił patriotycznych na scenie politycznej, nie ma możliwości, by wspólnie wyłonić reprezentatywną grupę kandydatów gwarantujących patriotyczną postawę i kompetencje potrzebne do tak trudnych zadań. Podczas gdy ludzie spełniający prawdopodobnie wymagane kryteria pozostają dla wyborców osobami słabo znanymi, inni, być może pretendujący do kandydowania, wykazali już, że nawet w łatwiejszej sytuacji, wewnątrz kraju, nie potrafią skutecznie bronić najważniejszych dla Polski spraw.
(6) Wobec pogłębiającego się wielowarstwowego kryzysu zaufania do polityków i rosnącej apatii społeczeństwa, można oczekiwać bardzo powszechnego zjawiska absencji w planowanych wyborach. Wywołanie powszechnej pozytywnej mobilizacji, niezbędnej dla przeciwstawienia się medialnej, finansowej i organizacyjnej przemocy sił antypolskich, nie pozostaje w zasięgu dzisiejszej klasy politycznej, która pretenduje do reprezentacji patriotycznego elektoratu - wybory te skazane są na kolejną wielką przegraną.
Dlatego w dzisiejszej sytuacji najbardziej właściwą postawą jest powstrzymanie się od uwiarygodniania procesów skierowanych przeciw Polsce poprzez powszechny bojkot wyborów do parlamentu UE.
Ostatnia okazja
Można oczekiwać, że wybory do Parlamentu Europejskiego, a następnie formalne przystąpienie Polski do UE, zakończą grę pozorów i rozpocznie się szokująca dla niektórych finalna rozprawa z Polską i z chrześcijaństwem. W krótkim czasie przyjęta będzie konstytucja z minimalnymi, pozorowanymi zmianami, a antypolskie siły polityczne nie zgodzą się na przeprowadzenie w Polsce referendum w tej sprawie, ponieważ wiedzą, że oszustwo po raz drugi, w tej samej sprawie, nie przejdzie. Wybory mogą być zatem ostatnią okazją, by wyrazić sprzeciw Narodu. Dlatego proponuję, by wykorzystać wybory do Parlamentu Europejskiego i przekształcić je w powszechną demonstrację sprzeciwu wobec integracji Polski z Unią Europejską poprzez aktywny bojkot. Polegałby ona na powszechnym udziale w wyborach i świadomym oddaniu głosu nieważnego zgodnie z przyjętą wspólnie formułą interpretacji takiego aktu.
Zgodnie z taką formułą wyborca uczestniczy w wyborach i przekreślając kartę wyborczą czyni głos nieważnym, co oznacza np. następującą deklarację:
Wobec nowych faktów, które ujawniły kłamstwa i manipulacje dokonane w kampanii poprzedzającej referendum akcesyjne z czerwca 2003, świadomie oddaję głos nieważny, aby tym samym wyrazić swój sprzeciw dla integracji Polski z Unią Europejską. Nie uznam reprezentatywności przedstawicieli Polski w Parlamencie Europejskim, ani w jakiejkolwiek instytucji UE. Dobrowolnie nie poddam się też żadnym rygorom wynikającym z nieakceptowanego przeze mnie podporządkowania Polski instytucjom i prawu europejskiemu.
Bojkotujący całkowicie udział w wyborach wykazaliby postawę obojętności, która również pośrednio oznacza odrzucenie UE. Natomiast, liczny udział w tak uzgodnionym aktywnym bojkocie miałby nie tylko ważny wymiar moralny, miałby on też ogromne znaczenie dla przyszłych kroków niwelujących negatywne skutki dzisiejszych faktów dokonywanych wbrew woli Polaków.
Jako Polak zatroskany o los naszej Ojczyzny proszę wszystkie środowiska patriotyczne o podjęcie debaty, która pozwoli ustalić wspólną drogę postępowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
RAFAŁ BRODA
Kraków, 12 I 2004 r.
“Głos” nr 5, 31.I.2004 r., str. 3. i 8., śródtytuły i wyróżnienia – red