Patrick J. Buchanan
Najbardziej uwielbiany człowiek na świecie
7 sierpnia, 2002
Niewątpliwie jest On najbardziej politycznie niepoprawnym liderem na świecie. Nazywa aborcję grzechem przeciwko Bogu i zabijaniem niewinnych. Nazywa homoseksualizm nienaturalnym i niemoralnym. Sprzeciwia się wszelkim pozamałżeńskim relacjom seksualnym. Jest stary, zgarbiony i cierpiący na chorobę Parkinsona, i niewyraźnie wymawia słowa. Elity oskarżają go jako niepoprawnego reakcjonistę.
A jednak wciąż jest On najbardziej ukochanym człowiekiem na ziemi.
W Kanadzie, Ameryce Środkowej i Meksyku, miliony podróżują kilometrami, aby zobaczyć Go choć w przelocie. Nawet prezydent Stanów Zjednoczonych nie potrafi zgromadzić takich tłumów. Narodowi liderzy, którym bardzo się nie podoba co On głosi, szukają wszelkich sposobów, aby się z Nim sfotografować.
Jak wyjaśnić tę nadzwyczajną atrakcyjność Papieża Jana Pawła II, szczególnie dla młodzieży?
Nie może to być wyjątkowość papieskich wizyt. Bo Jego papiestwo trwa już 23 lata, i jest najbardziej podróżującym papieżem w historii. I już dawno temu stracił charyzmatyczny wigor jego wcześniejszych lat.
Najwyraźniej, musi to mieć coś wspólnego ze świętością tego człowieka i z mocą jego przesłania - przesłania będącego wojną ze sposobem, w jaki świecki świat uczy - jak żyć?.
"Ile dywizji ma papież", kpił Stalin, kiedy Roosvelt zasugerował, aby skonsultować się z Piusem XII w sprawie przyszłości Europy. I gdzie jest Stalin dzisiaj? Gdzie są jego dywizje? Na cmentarzach. Wszystkie.
"Jesteśmy bardziej popularni od Jezusa" powiedział John Lennon. Gdzie są Beatlesi dzisiaj?
A jednak kościół, któremu przewodzi Jan Paweł II istnieje 2.000 lat, mimo schizm, herezji i skandali daleko gorszych, niż te, wyrządzone kościołowi przez kilku bezwstydnych księży w USA.
Co powinno nas przekonać, że i ten kryzys też przeminie, i Papież potraktuje ten skandal we właściwy sposób. Bo nie jest to skandal wynikający z ortodoksji czy prawa kościelnego. To jest skandal. który powstał dzięki niedopilnowaniu przez biskupów ortodoksji i stosowania się do prawa kościelnego. Dlaczego musi szczery katolik słuchać naszych najnowszych reformatorów, telewizyjnej zgrai w workach pokutnych i głowach posypanych popiołem, kiedy ten skandal jest produktem wiary w słowa starych reformatorów?
Papież Paweł IV ostrzegał po Drugim Soborze Watykańskim, że piekielny swąd wdarł się do przedsionka Kościoła. Dzisiejszy skandal jest rezultatem fiaska w trzymaniu się nauki Kościoła (oraz zdrowego rozsądku) i trzymaniu homoseksualistów z dala od seminariów, od duchowieństwa i od dzieci.
Skauci amerykańscy (Boy Scouts) oparli się temu. Niestety, wielu biskupów - nie.
"Jeśli mnie prześladowali, i was prześladować będą" powiedział Chrystus. Niestety, w Ameryce, zbyt wielu biskupów i kardynałów skwapliwie poddało się żądaniom świata, ponieważ nie mogli znieść bycia prześladowanym przez świat. Ale Jana Pawła II nie było wśród nich. Wygląda na to, że nie uważał za potrzebne czytać "New York Timesa".
Jak w każdym skandalu, nieprzyjaciele i oportuniści złapali okazję, aby propagować swoje "reformatorskie" plany: zniesienie celibatu, wyświęcanie kobiet, "bardziej tolerancyjne" podejście do homoseksualizmu i zabijania nienarodzonych, i bardziej "demokratyczny" Kościół.
I jeszcze raz - przyczyną skandali nie było ścisłe przestrzeganie ortodoksji, a wręcz przeciwnie - swoboda w przestrzeganiu prawa kościelnego. I katolicy mają przed sobą podręcznikowy przykład, co staje się z tradycyjnym kościołem, który likwiduje celibat i wyświęca kobiety i homoseksualistów - Kościół Episkopalny. Czy ktoś chce skorzystać z tego przykładu?
Tu, w Bostonie, ale teraz już w całej Ameryce, powstaje nowa grupa - Głos Wiernych. Nie chcemy opłacać moralnego szamba, z którego wyciąga się fundusze dla prawników, public relations i usprawiedliwienia dla większej dyskrecji i oszukiwania ludzi.
Amen dla takich inicjatyw. A wiceprezydent "Głosu Wiernych", Mary Calcaterra dodaje: Jesteśmy przekonani, że jest nam przesłany prawdziwy głos Ducha.
Ale czy Mary jest pewna, jaki "Duch"? Jest jeszcze jeden, obok Ducha Świętego, który mógłby w rozczarowaniu katolików widzieć okazję do podminowania Wiary i zniszczenia Kościoła.
Podczas II Soboru świecka prasa wychwalała dysydentów, którzy walili do Rzymu aby zreformować Kościół. Wygrali, czyniąc wielkie szkody, które dzisiaj mogą być mierzone zmniejszonym uczestnictwem w Niedzielnych Mszach i zmniejszoną ilością powołań. A jednak papiestwo, którego nie zdołali zreformować, trzyma się mocno. I kiedy dysydenci dawno odeszli zapomniani, nasz autorytatywny Papież wciąż nas inspiruje.
Nie potrzebujemy bardziej demokratycznego Kościoła. Cmentarze historii są pełne takich. Kościół potrzebuje więcej odważnych i ortodoksyjnych biskupów, takich, jak Biskup Rzymu.
Jak u marines - potrzebujemy kilku porządnych ludzi.
Artykuł
pojawił się w WorldNetDaily:
http://www.wnd.com/news/article.asp?ARTICLE_ID=28528
Patrick J. Buchanan był dwa razy nominowany na kandydata na prezydenta USA z ramienia partii republikańskiej, i kandydatem Partii Reform w 2000 roku. Teraz - komentator i felietonista, służył trzem prezydentom w Białym Domu, organizator i uczestnik trzech telewizyjnych paneli, oraz autor siedmiu książek.
Tłum. Zbigniew Łabędzki