Ojczyzna.pl

Prof. Tadeusz Gerstenkorn

Wychowawcze znaczenie mediów

 

    We współczesnym języku polskim jest używana bardzo duża liczba słów i wyrażeń obcego pochodzenia, których znaczenia nie są często dostatecznie wyjaśnione. Tak właśnie jest z terminem media. Skąd on się wziął i co właściwie znaczy ?

     Słowo media jest formą liczby mnogiej łacińskiego wyrazu medium, co znaczy środek, ale też jawność, publiczność, a nawet droga publiczna. Łacińskie in medio – to na ulicy. Z kolei przymiotnik medius, to tyle, co środkowy, w środku leżący, a przenośnie: rzecz pośrednia, a także: mierny, średni, neutralny, pośredniczący, połowiczny.

     Termin medium  (a więc l. mn. media) dokonał znacznej ewolucji  w naszym języku, bo ma aż kilka znaczeń, i to odbiegających od siebie. Mamy więc tu takie pojęcia jak: 1. osoba  podatna na hipnozę, 2. osoba uważana przez spirytystów za zdolną do pośredniczenia pomiędzy światem materialnym a światem duchów, czyli zdolną do odczuwania zjawisk telepatycznych, tzw. „wywoływania duchów”, 3. ośrodek (najczęściej: przewodzący), 4.  media – to także część infrastruktury budowlanej, obejmująca zasilanie budynków w gaz, wodę, energię elektryczną, odprowadzenie ścieków itp. Możemy więc spotkać np. takie sformułowanie: „w urzędzie gminnym można sprawdzić, czy w planie zagospodarowania przestrzennego są uwzględnione media komunalne (droga, prąd, woda, kanalizacja)”, 5. We współczesnym języku polskim spotykamy przeważnie słowo media w znaczeniu: przekaźniki, środki albo systemy przekazu wiadomości, takie jak: radio, telewizja, gazety, magazyny, plakaty, filmy, książki, płyty gramofonowe i laserowe, taśmy magnetyczne, magnetowidy, wideomagnetofony itd. Na tym tle skłonny byłbym zaliczyć do mediów wszelki przekaz pośredniczący myśli ludzkiej, a więc także przemówienia, kazania, szkolenia,  a nawet rozmowy i dyskusje.

     Z języka angielskiego zwykło się u nas używać także terminu mass media (wymowa angielska: mas mi: dia)), co ma odpowiadać naszym masowym (szerokim) środkom przekazu, jak prasa, kino, RTV i inne poprzednio wymienione. Angielski termin mass, to tyle co masowy, termin wzięty zresztą z łaciny (w języku angielskim jest duża liczba słów o rodowodzie łacińskim), bo po łacinie massa znaczy: bryła, masa. W języku polskim trafniej jest mówić społeczne środki przekazu dla zaznaczenia ich wychowawczego charakteru.

     Nie koniec na tym. Od wymienionego rzeczownika medium mamy kilka terminów pochodnych, np. przymiotnik medialny, co znaczy: mający związek z mediami, lub: kreowany (tworzony) przez media. Oczywiście nawiązuje ten sens omawianego słowa do piątego, najbardziej nas interesującego znaczenia słowa media. Możemy się więc spotkać, na przykład, z takim zwrotem: „W ośrodku N.N. fabrykuje się fakty i nadużywa słów, przez co wprowadza się moralny chaos, a ludzie gubią się w wirtualnej (sztucznej), medialnej rzeczywistości, i w końcu tracą właściwy osąd rzeczy i nawet dają się manipulować”.  Inny przykład: „Przemówienie polityka X, patrząc na nie od strony medialnej, było zjawiskiem żenującym, a nawet karykaturalnym”. 

     W ten sposób, poprzez analizę znaczeniową popularnych obecnie słów, doszliśmy do interesującego nas problemu: jak się zachować wobec zmasowanych, wszędzie obecnych środków przekazu, atakujących nas swymi wiadomościami ze wszystkich stron.

     Należy zastanowić się przede wszystkim nad rozlicznymi funkcjami pełnionymi przez media i, tym samym, mającymi na nas wpływ, na nasze postępowanie i na nasz światopogląd.

     Najbardziej znacząca funkcja, która może mieć pozytywny, wychowawczy charakter mediów, to podawanie wzorów postępowania.  Spotykamy się z tym na każdym kroku, niemal w każdym momencie naszego życia. Wystarczy chwila rozmowy z kimś, przeczytanie fragmentu książki, artykułu w gazecie, spojrzenie w ekran telewizora, wysłuchanie audycji radiowej, obejrzenie seansu filmowego lub spektaklu teatralnego, aby mieć w mózgu ogromną dawkę informacji, często zresztą ciekawych, ważnych, poszerzających nasze horyzonty myślowe i przyczyniających się do poznania ludzi i świata. Rzecz w tym, że z tego zalewu informacji należy wybrać tylko to, co dla nas jest naprawdę wartościowe i cenne, co ukazuje nam sposoby dojścia do prawdy, odkrywa piękno i szerzy dobro. Problemem jest to, że wymaga to naszej inicjatywy, pewnego wysiłku selekcji wiadomości i odsuwania od siebie tych środków przekazu, do których nie mamy zaufania, bo przekonaliśmy się, że potrafią manipulować.

     I znowu pojawia się tu takie dziwne, obce słowo manipulować. Jakież jest jego znaczenie i skąd pochodzi ? Co właściwie znaczy słowo  manipulować ?  Po łacinie manus, to ręka. Stąd manipulować, to: 1. wykonywać ręcznie jakieś prace, szczególnie wymagające zręczności lub precyzji. Mówimy więc, że „pan złota rączka  manipulował przy uszkodzonym automacie i go naprawił”. Ale dla nas interesujące są dwa dalsze ważne znaczenia tego słowa, 2. nieuczciwie wpływać na cudze poglądy, działać w celu osiągnięcia własnych lub zleconych korzyści. W tym sensie mówimy, że niektóre media manipulują opinią publiczną, 3. tendencyjnie, nieuczciwie interpretować fakty lub dane (np. historyczne) w celu udowodnienia własnej tezy. Możemy więc mieć chęć powiedzieć, na przykład, tak: „polityk Y manipuluje danymi statystycznymi, aby udowodnić dynamiczny, niespotykany rozwój gospodarczy osiągnięty dzięki jego pomysłom i inicjatywie”. 

     Metod manipulacji w podanym sensie drugim lub trzecim jest bardzo wiele. Rozsądny człowiek stara się rozeznać te metody, aby nie dać się nimi kierować i prowadzić jak dziecko za rękę. W tym wypadku warto sięgnąć do znakomitych opracowań (jest ich wiele), specjalisty w tej dziedzinie, ks. bp. Adama Lepy. Znaleźć je można w każdej księgarni katolickiej oraz w porządnych bibliotekach.

     Niestety polski odbiorca mediów daje się bardzo często zwabić pozorną doskonałością wielu środków przekazu. Kolorowe, pełne pięknych fotografii czasopisma, nęcą zwłaszcza kobiety i młodzież; inteligenci poddają się często urokowi nawet poprawnego stylistycznie, ale niestety obłudnego języka. Często ma wpływ na nas szafowany przez media popularny argument: przedstawianie problemu przez tak zwany „autorytet”, który jest przedstawiany jako profesor, naukowiec. Niestety zapominamy chętnie, że ten oferowany tytuł nie zawsze idzie w parze z obyczajnością i rzetelną moralnością. Trzeba być w takich wypadkach niezwykle ostrożnym.

     Pewniejsze jest, jeśli polecamy dzieciom, młodzieży, znajomym i sobie samym takie media, które same w sobie dbają o wysoki poziom etyczny referowanego przekazu. Sama etykieta jakiegoś, np. czasopisma, portalu internetowego lub nawet agencji radiowej z etykietą katolicki – nie jest obecnie niestety gwarancją uzyskania ukierunkowującej nas właściwie wiadomości. Są jednak takie media, które przynajmniej budzą duże zaufanie (co nie przeszkadza, że zawsze możemy być krytycznie nastawieni wobec jakiegoś przekazu), jak np. – moim zdaniem – Radio Maryja, Radio Niepokalanów, Radia Diecezjalne, telewizja TRWAM,  Nasz Dziennik, a z czasopism: Nowy Przegląd Wszechpolski”, „Nad Odrą”, „Myśl Polska”, „Niedziela”, „Gość Niedzielny”, kwartalnik o wychowaniu „Słoneczna Skała”, „Źródło”, dla młodzieży: „Miłujcie się”, Nasza Droga”, a dla dzieci „Anioł Stróż”. w internecie portal www.katolickie.media.pl, www.ojczyzna.pl.  Są również cenne czasopisma regionalne, lokalne. Z mojego kręgu wymienię tu: dwumiesięcznik „Kultura i Biznes”, kwartalnik Łódzkiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych „Marzenia i Fakty”, do niedawna miesięcznik „Aspekt Polski”, kwartalnik „Pacjent-Nasze Sprawy”.  To są, oczywiście,  tylko wyrywkowo podane tytuły, bowiem i w wielu innych można znaleźć cenne artykuły lub audycje (np. w  programie II Polskiego Radia), które nie wywołują naszych zastrzeżeń. Należy jednak zawsze pamiętać o pewnej czujności w tym, co przyjmujemy przez media. W razie wątpliwości podzielić się nimi z osobami, do których mamy zaufanie, przedyskutować w gronie znajomych lub napisać do redakcji. Niestety nie wszystkie uważają za swój obowiązek udzielenie rzetelnej odpowiedzi. Nigdy takiej nie otrzymałem niestety np. z Naszego Dziennika. Nie wiem dlaczego. Przykro to powiedzieć.

     Media wszelkiego rodzaju (wymieniłem ich różne formy) mogą (a nawet powinny) mieć duże znaczenie wychowawcze, nie tylko zresztą przez programy lub artykuły edukacyjne. Mam tu na myśli  każdą formę przekazu, która zmusza odbiorcę do samodzielnego rozwiązywania problemu i własnej aktywności. Nie jest to takie proste, bowiem wymaga od niego pewnego wysiłku, zwłaszcza umysłowego, uważnego odbioru referowanych treści. Sprawę ułatwia tu pewien trening, który sami sobie musimy wyznaczać, zadając sobie trud  zapoznania się z tajnikami logiki i choćby elementami problematyki filozoficznej, obejmującej problemy etyczne i estetyczne. Niestety obecna szkoła tego nie czyni lub oferuje w bardzo niewielkim stopniu. Naszym zadaniem jako obywateli jest wpływanie na zmianę tego stanu rzeczy choćby przynajmniej przez wybór takich przedstawicieli władzy, którzy zapewnią młodzieży właściwe ich wychowanie.

     Trzeba z przykrością stwierdzić, że ogromna część mediów w Polsce jest w rękach obcych lub przynajmniej działa tak, jakby przez obce ośrodki była kierowana. Niestety ten stan rzeczy zawdzięczamy sami sobie, ponieważ godziliśmy się przez własny wybór na takie władze, które te media w obce ręce oddały. Skutek tego jest taki, że wyeliminowano zupełnie z przekazu medialnego pojęcie patriotyzmu, odpowiedzialności za rodzinę, za małą i dużą ojczyznę. Oczywiście istnienie takich mediów nie byłoby możliwe, gdyby nie prawie żadna u nas świadomość obywatelska. Przecież istnieją one tylko dlatego, że Polak świadomie lub nieświadomie je popiera przez ich finansowanie (np. kupowanie) lub oglądanie. Media te w części prasowej są często tak zwanymi tabloidami (znowu obce słowo), czyli gazetami wypranymi z poważniejszych treści, często bulwarowymi, operującymi nierzadko wulgarnym językiem, przenoszonym następnie na język ulicy (lub – być może – właśnie z języka ulicy pochodzącym). Niestety ten koszmarny język przedostaje się nawet do takiej świątyni sztuki jak teatr. Część prasy, zwłaszcza kolorowej, stanowi niemal wierne tłumaczenie tekstów obcych, zachodnich, stanowi więc tak zwane media polskojęzyczne, jak przyjęło się je obecnie nazywać, ponieważ są nam, poza językiem, zupełnie obce kulturowo, obyczajowo, i nie wnoszą żadnych wartości moralnych, narodowych  i patriotycznych. Wszędzie z lubością wysuwa się na pierwszy plan przemoc i gwałt, szafuje się nawet bez zahamowań pornografią lub scenami do niej zbliżonymi lub w najlepszym razie ekscytującymi. Instytucje nadzorujące patrzą na to dość pobłażliwie, czasami tylko nieco ingerując, co kończy się zwykle odwołaniem. Doszło do tego, że oferowanie treści patriotycznych uważane jest za wstydliwe, nie na europejskim poziomie i pozbawione wartości. Spragniony treści narodowych obywatel szuka ich z utęsknieniem już tylko w homiliach lub przemówieniach z racji ważnych świąt państwowych, ale też bardzo często nie może ich tam w pięknie słowa i myśli znaleźć.

     Ze smutkiem zauważamy, że media stosują często wypróbowaną metodę przemilczania faktów ważnych dla narodu lub pomniejszają ich wartość. Dotyczy to głównie wydarzeń religijnych, jak np. pielgrzymki, duże zgromadzenia lub manifestacje religijne. Oczywiście dość skrupulatnie pomijane są (lub podawane w niekorzystnym naświetleniu) informacje dotyczące stowarzyszeń lub partii o charakterze narodowym, a zwłaszcza idei przez nie reprezentowanych. Społeczeństwo, po części z własnej woli, pozbawione zostało pozytywnego, patriotycznego, społecznego, kulturalnego oddziaływania mediów. Te zamiast wychowywać, błyszczeć pięknem naszego języka, ukazywać, zwłaszcza młodemu pokoleniu, tzw. kulturę wysoką, niejednokrotnie niszczą dorobek naszej kultury, lansując zwłaszcza przez filmy, teatr i telewizję, zupełnie nam obce wartości, pomijając zbawczą dla narodu wartość zdrowej wielodzietnej rodziny i starań Kościoła oraz różnych stowarzyszeń o istotną nie tylko dla nas, ale dla świata, wartość samego życia, każdego życia.

     Ważne znaczenie w przekazie medialnym o znaczeniu wychowawczym ma nauczyciel, jego postawa moralna i światopogląd. On przekazuje nie tylko treści ściśle naukowe, ale także wychowuje młode pokolenie wskazując drogę przez własny styl życia oraz ukazanie tych wartości, które dla odróżniania dobra od zła są istotne. Niejednokrotnie przechowujemy w naszej pamięci wspaniałych nauczycieli, którzy swym patriotyzmem, wiedzą, a często i religijnością byli dla nas wzorem. Należy być bardzo wdzięcznym tym czasopismom, które przytaczają w swej publicystyce świetlane postacie takich nauczycieli. Czyni tak np. Nasz Dziennik, Źródło, Wychowawca i pięknie wydawany przez S. dr Bernadetę Lipian kwartalnik o wychowaniu Słoneczna Skała. W każdym numerze nawiązuje do postaci wspaniałej nauczycielki ś.p.  Anny Jenke, dla której są starania o beatyfikację. Brak nam przecież nauczycieli polskich uznanych za świętych lub błogosławionych. Wspaniałych i wartościowych wzorców osobowych nigdy nie jest za dużo.

Sit in verbo veritas ! -   W słowie niech będzie prawda !

Tadeusz Gerstenkorn