Roman Kafel

 

Brońmy Żywiących!

 

 

 

Od Redakcji:

Wzburzony podanym przez nas wczoraj fragmentem, z wyjątkowo podle wyrażającego się o polskich rolnikach artykułu Marcina Króla, redaktora naczelnego miesięcznika "Res Publica Nowa", Autor przesłał nam swój artykuł z 1998 roku - artykuł, który do dzisiaj nie stracił na swej aktualności.

 

 

          Chociaż nie samym chlebem Człowiek żyje, to jednak jedną z niewielu najważniejszych w świecie rzeczy była, jest i pozostanie żywność. Nie dokonuję tu żadnego odkrycia, gdyż od początku świata, głód był nieodłącznym towarzyszem ludzkiej doli, a żywność była powodem wojen. I mimo, że w dzisiejszych czasach ludzie nie drżą na dźwięk słowa Przednówek, to i tak każdego wieczora, mniej więcej 1/3 ludzkości kładzie się spać głodna.

 

Perfidną wyjątkowością dzisiejszego dnia jest to, że żywność stała się bronią. Autorem tej szatańskiej doktryny jest nie kto inny, ale sam Sir Henry Kissinger, który w grudniu 1974 roku w czasie, gdy piastował stanowisko doradcy Prezydenta do spraw bezpieczeństwa narodowego USA, opracował wraz ze swymi bliskimi współpracownikami i opatrzył swoim podpisem tajny dokument. Dokument ten znany pod nazwa National Security Study Memorandum 200 (NSSM 200) liczy 200 stron i opatrzony jest tytułem: Implications of Worldwide Population Growth for U.S. Security and Overseas Interest. Wykłada w nim rzeźnicką, maltuzjańską teorię użycia żywności - jako broni, szczególnie przeciw krajom o większym przyroście naturalnym. Sir Henry wymienia tam 13 państw...

 

Musimy sobie o tym przypomnieć i mieć to stale na uwadze obserwując postępujące i wdrażane procesy kanibalizacji polskiej ekonomii, w których to na pierwszy ogień poszedł ...kompleks przemysłowo agrarny.

 

Przepychanki wokół Ursusa są dalszym ciągiem tego samego brudnego i mówiąc po imieniu kryminalnego procederu łupieży polskiej gospodarki przez światową oligarchię, którą zapoczątkowano rozwaleniem polskiej spółdzielczości chłopskiej z całym systemem Banków Gminnych Spółdzielni Samopomocy Chłopskiej na czele i to natychmiast, zaraz na samym starcie tzw. transformacji ustrojowej.

 

Takie właśnie, a nie inne podejście do tzw. transformacji ustrojowej świadczy o wcześniejszych starannych przygotowaniach, o doskonałym przygotowaniu likwidatorów polskiego rolnictwa. O ich znakomitej znajomości polskich realiów, znajomości politycznej aktywności i historii polskiej samorządności chłopskiej i to zarówno jej gospodarczych, jak i finansowych form.

 

Świadczy o tym fakt nie pozostawienia nawet najmniejszej furtki czasowej na dokonanie manewru przez polskie chłopstwo - oczywiście w obawie, ze spodziewane przeorganizowanie się finansowe chłopstwa zablokuje realizację planów globalizacji, czyli odnarodowienia i przejęcia polskiego sektora żywnościowego przez międzynarodowe korporacje.

 

Miejscowa oligarchia in specie pozostająca na usługach jej światowych pryncypałów liczy, że zadając w ten sposób śmiertelną ranę całemu polskiemu rolnictwu, spowoduje nieuchronna agonię polskiego gospodarstwa rodzinnego. W dalszej perspektywie zupełny zanik polskiej wsi z całą jej otoczką ekonomiczno-socjalno- kulturowo-religijną, postrzeganą przez nich nich - jako ostoja tego, co my Polacy nazywamy polskością, a co Jewropejczycy potocznie nazywają polskim oszołomstwem.

 

Procesy niszczenia polskiego rolnictwa wdrażane obecnie przez kolejne ekipy rządzące (bez różnicy w ich przynależności partyjnej, czy afiliacji ideologicznej), realizują stale ten sam narzucony na samym początku plan likwidacji.

 

Nie jest to w sumie nic nowego, gdyż w zasadzie od prawie półwiecza rolnicy polscy byli poddani permanentnej dyskryminacji, stałemu naciskowi, wyzyskowi fiskalnemu i bezlitosnej eksploatacji. Raz przybierało to ostre, raz bardziej łagodne formy w zależności od tego, jak komunistom potrzebna była żywność, którą sprzedawano łatając dziury powstałe w wyniku ich eksperymentów w upaństwowionej gospodarce planowej.

 

Ów terror antychłopski, wprowadzony przez Jewszeków, wszędzie tam, gdzie sięgały zagony Czerwonej Armii, załamał wszystkich europejskich chłopów, Czechów, Węgrów, Niemców, etc. - nie złamał tylko i jedynie Polskiej Wsi i Polskiego Chłopa.

 

Wtedy jednak wiadomo było kto wróg, a kto przyjaciel!!!

 

Dzisiaj rolnicy stanęli przed "nowym", ale o wiele groźniejszym wrogiem. Oligarchicznymi, międzynarodowymi monopolami agrobiznesu mutującymi po dołączeniu do nich czerwonej nomenklatury. Najgorsze jest to, ze Chłop Polski staje bezradny, i co najważniejsze, zupełnie nieświadomy tego, co szykuje mu ta przepo-czwarzajaca się w Jewrooligarchię rodzima, czerwona, pazerna, złodziejską zaraza.

 

Partia chłopska w zasadzie nigdy nie zdołała się odbudować. Bękarty puławskie i natolińskie zawłaszczyły i nazwę i elektorat. Nawet ta namiastka w postaci PSL została wymanewrowana, ośmieszona, wyprowadzona w pole i zepchnięta w niebyt polityczny z jakąś wściekłą, zapiekłą antychlopska nienawiścią, której przyczyny budzą u postronnych obserwatorów zdziwienie. Wielu próbuje identyfikować owe zjawisko - bliżej niezidentyfikowanej - niechęci do chłopów przypisując je jako cechę charakterystyczną warstwie tzw. inteligencji.

 

Jest to moim skromnym zdaniem twierdzenie całkowicie fałszywe, gdyż okazuje się, ze owa nienawiść - fobia antychlopska - ma i swoje uzasadnienie i źródło. Przyglądając się bowiem dokładniej owej antychłopskiej fobii zauważymy, że jest ona cechą wyróżniającą i charakterystyczną tylko i wyłącznie dla ściśle określonych wąskich grup tzw. inteligencji. Nazywając rzecz po imieniu jest ona charakterystyczna - li tylko dla syjono - masonskich kręgów politycznych - identyfikującą ich etniczne pochodzenie z rasy - narodu, różniącego się od wszystkich innych miedzy innymi właśnie tym, że jako jedna jedyna na całym świecie prawie przez dwa tysiąclecia - nie posiadała warstwy chłopskiej w ogóle.

 

Plany te, wdrażane przez owe kręgi polityczne w Polsce dziś, nie są zatem niczym wyjątkowym. Są one bowiem częścią tego samego cynicznego eksperymentu podjętego zaraz po zamachu stanu i przewrocie bolszewickim w Rosji. Takie same eksperymenty prowadzone są w wielu miejscach na świecie z rożnym natężeniem i w rożnych odmianach. Skutki są wszędzie mniej więcej jednakowe, cel absolutnie ten sam. Tym celem jest:

 

Likwidacja chłopstwa - wolnego niezależnego producenta żywności, właściciela ziemi, środków produkcji i narzędzi. Chłopstwa dysponującego rezerwą żywności i dzięki temu niezmiernie odpornego na manipulacje i działania spekulacyjne.

 

Chłopstwa, które stanowi sól ziemi, każdej ziemi. Chłopstwa, które było jest i pozostanie bazą, każdego bez wyjątku narodowego państwa.

 

Prześledźmy proces likwidacji farm rodzinnych i rodzinnego rolnictwa w Stanach Zjednoczonych Ameryki i porównajmy metody do tych, jakie obserwujemy w chwili obecnej w Polsce.

 

Po drugiej wojnie światowej, przy gwałtownym postępie technicznym, nieodłącznie związanym z prawidłowym przyrostem naturalnym, nastąpił niezwykły progres w rolnictwie. Oczywiście tam, gdzie poświecono mu właściwa uwagę i przyznano odpowiednia rangę, czyli w USA, Kanadzie, Argentynie, Brazylii oraz w Australii.

 

Nie wolno nam przy tym zapomnieć, ze wiele lat wcześniej Świat postępu pod wodza Wielkiego Sternika, eksperymentował w rolnictwie najbardziej agresywnie. Nie piszę tego złośliwie - po prostu nie mogę - bo w obliczu ogromnej daniny krwi, jaką pochłonął ów eksperyment i przeogromnej tragedii chrześcijańskiego narodu rosyjskiego, rosyjskiego chłopstwa - uważam, że przymusowa kolektywizacja pozostaje absolutnie największą, nieukaraną zbrodnią przeciwko Człowiekowi .... zbrodnią celowo zmilczaną. Pamiętajmy o tym - ponieważ wiele doświadczeń z okresu przymusowej kolektywizacji, jak i zawłaszczania gotowego produktu w formie obowiązkowych dostaw przydało się jak znalazł, i wykorzystano je w późniejszym okresie na Zachodzie po zaledwie drobnych modyfikacjach.

 

W Stanach Zjednoczonych Ameryki okres powojenny, w którym dla upelnorolnionych gospodarstw rodzinnych zaoferowano odpowiednie umaszynowienie i nowoczesne metody agronomiczne - zaowocował pełną samowystarczalnością pod względem zaopatrzenia w żywność i zdolnością utrzymywania wystarczających rezerw żywności.

 

W Ameryce i Kanadzie gospodarstwa takie - przeciętnie 20-50 hektarowe, były podstawą i bazą, na której zbudowano potęgę Ameryki Północnej mimo, że glebowo daleko amerykańskiej ziemi do czarnoziemów Ukrainy, czy Stawropola, czy Dalekiego Wschodu Syberii.

 

Nie wolno nam zapominać, że struktura gospodarstw rodzinnych - pelnorolnych, ale nie za dużych, gwarantuje samowystarczalność państw, samowystarczalność społeczeństwa i potrafi stawić opór nawet komunizmowi - tak jak w Polsce.

 

Powtórzmy sobie jeszcze raz:

 

Świadoma, dobrze wykształcona klasa chlopska-farmerska posiadająca zarówno środki produkcji, jak i gotowy produkt stanowi ogromną siłę polityczną. Jako sól ziemi jest absolutnie patriotyczna i obywatelsko-narodowo odpowiedzialna. Obserwująca na codzień cud życia, pozostaje tradycyjnie konserwatywną i pielęgnującą wartości religijne.

 

Klasa taka jest niewygodna dla manipulatorów politycznych, gdyż jako znaczna siła polityczna pozostaje dla nich niesterowalna. Świadoma swej politycznej siły przy prawidłowej reprezentacji, grupa ta twardo stoi na ziemi i nie jest podatna na żadne spekulacyjne działania, ceniąc spokój i realizm działa stabilizująco, rozważnie i na długą metę.

 

Owa nowoczesna warstwa społeczna, technokratycznego producenta żywności, czyli świadome, wysoko wykształcone chłopstwo, wyłaniające się jako nowy czynnik na scenie polityczno gospodarczej, słusznie oceniono - jako śmiertelne zagrożenie dla próżniaczego sektora oligarchiczno finansowego i po prostu postanowiono... zniszczyć.

 

Wykorzystując całą swoją wiedzę polityczną i ogromne środki - uderzono w farmera. Bazując na doświadczeniach ze Sowieckiego Sojuza wiedzieli doskonale, że chłop broni ziemi, że forsowna kolektywizacja, czy komasacja w gospodarstwa wielkoobszarowe przynosi ogromne straty. Straty zarówno społeczne, jak i polityczne, a przede wszystkim krwawe ofiary i całkowite załamanie produkcji. Owego okresu przejściowego głodu, aktów kanibalizmu i zapędzenia terrorem do pracy chłopów w roli bandosów postanowiono w Ameryce uniknąć za wszelka cenę. Nie mam cienia wątpliwości, że fakt powszechnego posiadania broni przez Amerykanów odgrywał w tym niepoślednią rolę.

 

 

2. Brońmy Żywiących!

 

W momencie, kiedy farmerzy amerykańscy mieli się najlepiej, przedstawiono im miraż ogromnego postępu i wzrostu cen w najbliższym czasie. Miraż następnego Wielkiego Skoku, który farmerzy przyjęli jako pewnik, bezgranicznie wierząc w uczciwość finansowych instytucji, agencji doradczych oraz rządowych agencji i instytucji politycznych. Banki zaproponowały farmerom duże kredyty na bardzo dogodnych warunkach, już nie tylko na maszyny czasami zupełnie niepotrzebne, ale na całkowite potrzeby z luksusem włącznie. Pożyczki te dla domów bankierskich nie stanowiły żadnego ryzyka, kreowane przez bankierów kredyty z powietrza, miały pełne pokrycie, gdyż udzielane były pod zastaw hipoteczny na ziemię - posiadającą wysoką wartość i nieobciążoną niczym - pozostającą wyłączną własnością zdecydowanej większości farmerów - kredytobiorców.

 

Po kilku latach stało się jasnym, ze była to niesamowita pułapka. Ceny żywności "zaczęły spadać" w miarę, jak dostęp do rynku zaczęły uzyskiwać inne kraje, zwłaszcza trzeciego świata o niskich agrotechnikach i technologiach, a przede wszystkim o niskiej robociźnie(oczywiście wg, zasady free trade, płacąc tanią żywnością odejmowaną od ust własnych dzieci za produkty wysoko przetworzone).

 

Mass media i Hollywood w tym samym czasie robiły wszystko, aby zmienić przyzwyczajenia kulinarne Amerykanów. Wyperswadowano ludziom normalny, pachnący, dobry chleb, zastąpiono go watą (toster), piekarnie rodzinne zastąpiły fabryki chleba z taśmociągami. Głoszono, jak niezdrowa jest wieprzowina, a zwłaszcza smalec i słonina, która jeszcze do 60 lat była podstawą w każdej kuchni. Tu zlikwidowano za jednym zamachem i rodzinne wędliniarnie i tref(n)e. Tłumaczono, jak niezdrowe jest masło i mleko, aż zastąpiono je sokiem pomarańczy i masłem orzechowym, etc. etc.

 

Skutkiem owego gwałtownego przewrotu wzorców kulturowych, nastąpiło gwałtowne zachwianie się ustalonego wzorca struktury spożycia i rynku cenowego. Farmerzy, dla których z dnia na dzień zmniejszył się znacznie dochód, bo nawet był problem ze zbyciem gotowego produktu, stracili tzw. Zdolność Kredytową. Zapamiętajcie to pojecie, zdolność kredytowa - to podstawowa broń do wykańczania społeczeństwa.

 

Farmerzy, którzy stracili zdolność kredytową nie mogli obsiać pola, bo nikt nie dał im kredytu na ziarno i na paliwo. System ten zadusił amerykańskie chłopstwo. Po niezdolności kredytowej, następowała niewypłacalność, po niewypłacalności - zajęcie majątku za długi hipoteczne. Zajęcie ziemi wraz z budynkami. Ludzie zasilili proletariat miast. Z niezależnego chłopa stali się robotnikami żyjącymi od wypłaty do wypłaty.

 

Oto grzeczny, układny urzędnik bankowy z wypchaną aktówką i wysmarowanymi brylantynką włoskami, przymilnie oferujący farmerowi dogodne kredyty... po kilku latach wyrzuca go - jako zbankrutowanego dziada - z jego własnej ojcowizny.... butny, opryskliwy, w kapeluszu na głowie i papierosem w ustach pokazując palcem co może, a co nie - rodzina farmera - zabrać ze sobą.... udając się w ...nieznane.

 

Wierzę, że o tej tragedii amerykańskiego chłopa, ktoś - kiedyś - nakręci wielki film... film na miarę "Przeminęło z Wiatrem" - dziś nikt, absolutnie nikt nawet nie chce o tym wspominać... nie chce wiedzieć, nie chce widzieć.... bólu, łez, przedwczesnych śmierci, masowych samobójstw farmerów, popadania w obłęd i w choroby psychiczne, upodlenia.... następnej wielkiej, a przy tym zupełnie bezkarnej i zmilczanej zbrodni przeciwko Człowiekowi, której dokonuje się na oczach społeczeństwa, na naszych oczach!

 

Zbrodni dokonywanej w sterylnych warunkach, przez papierowych zbrodniarzy, za pomocą zwykłych przewałów lichwiarskich.... wspomaganych przez prawników, ekonomistów, polityków kupionych za parę brudnych srebrników.

 

Użyty tutaj system - oczywiście w udoskonalonej formie i wyposażony w nowoczesna technikę komputerową i regulacje prawne, to stary znajomy system wyzysku chłopa, jaki panował w przed i rozbiorowej Polsce, gdzie wszyscy chłopi siedzieli w kieszeni u Żyda. W kieszeni Żyda, który był pośrednikiem sprzedającym wszystko co wyprodukował chłop, płacąc mu wyznaczoną przez siebie cenę i dostarczający chłopu wszystkiego czego ten potrzebował za cenę taką, jaka Żydowi odpowiadała. Otóż śmiem twierdzić, że w Ameryce zastosowano ten sam system z tą tylko drobną różnicą, że Żyda karczmarza zastąpiono systemem bankowym - też żydowskim zresztą.

 

"Żydem zinstytucjonalizowanym", stosującym w nowych warunkach ten sam stary, oszukańczy proceder z uprawiania którego, tak dobrze żyli setki lat w Polsce ich pradziadowie.

 

W ten sposób rozprawiono się z 90% farmerów. Mała grupa, która ze względów religijnych, jak Amishe, czy wręcz z przekory nie uległa pokusie i nie dała się zadłużyć, została poddana następnej próbie. Przeciwko nim zastosowano metodę:

 

"Nic się nie opłaca"

 

Pamiętajcie o tym dobrze - bo w tej chwili odbywa się to samo w Polsce.

 

Oligarchia przed przejęciem ziemi przejęła całkowicie przetwórstwo. Teraz, aby zniszczyć resztę farmerów, obniżyli ceny produktów. I tu wpadli w pierwsza pułapkę kolektywizacji, ponieważ farmerzy dawali sobie z niskimi cenami radę, a natomiast ich nowe wielkoobszarowe gospodarstwa nie wytrzymując konkurencji z gospodarkami rodzinnymi zaczęły robić bokami.

 

Wybrnięto z sytuacji, kiedy znaleziono perfidny sposób. Otóż drogą nacisków dostali oni dopłaty do produkcji, czyli dotacje z budżetu państwa, z kieszeni podatnika. W większości należały się one tylko dla tych, którzy mieli ponad określoną ilość ha, np. 300, 400ha etc. W ten to perfidny, ale jakże prosty sposób sposób budowali ogromne przedsiębiorstwa rolne, niszcząc farmy rodzinne i całą strefę usługowo produkcyjną również rodzinną..... za farmerów własne podatki.

 

Nie usłyszycie o tym w mediach - bez wyjątków wrogich chłopstwu - chyba, że czasem późną nocą. Pomoc dla walczącego, amerykańskiego chłopstwa idzie od oddolnego ruchu obywatelskiego. Pomagają im artyści, chociaż za ową pomoc spotyka ich straszliwa zemsta oligarchii. Za przykład niech posłuży tu piosenkarz country Willy Nelson.

 

Aby uniknąć całkowitego zniszczenia, ale nie pozwolić sobie na odebranie ziemi, farmerzy uciekli od produkcji, pozakładali spółdzielnie, podjęli produkcję zastępczą. Powstały farmy, na których rosną maliny, jeżyny, czarna jagoda. Zostało trochę farmerów w warzywnictwie, sadownictwie i zielarstwie - ale musimy pamiętać - trudno się obejść bez warzyw, owoców, używek, ale bez chleba, bez ziemniaków nie obejdziemy się w ogóle. Jako dość późną formę obrony, farmerzy pozakładali swoje niezależne kasy zapomogowo pożyczkowe, niezależne banki chłopskie ( Savings and Loans w większości zniszczone za kadencji Busha w taki sam sposób, jak później banki GS) i trwają. Jako relikt.

 

W 1960 roku było bardzo wiele państw absolutnie samowystarczalnych pod względem żywności. Dziś pozostały tylko Kanada, Ameryka, Argentyna, Nowa Zelandia i Australia. Reszta jest zależna od importu żywności. Jako ciekawostkę podam, ze Etiopia zawsze była samowystarczalna i nawet eksportowała wiele żywności do czasu likwidacji cesarstwa i wywołania wojny. Ale to już przeszłość, na dzień dzisiejszy zostało siedem wielkich firm posiadanych przez siedem wielkich oligarchicznych rodzin powiązanych z Grand Metropolitan z główną siedzibą w Londynie.

 

Najważniejszą rolę w łańcuchu żywnościowym odgrywają podstawowe produkty takie jak zboża, ziemniaki, oleiste. Na ich bazie rozwijamy hodowlę bydła, trzody i drobiu. Jest to prawidło i dotyczy szerokiej strefy klimatycznej tzw. pasa pszenno- ziemniaczanego, dalej na południe kukurydzy, ryżu i dalej uprawy roślin tropikalnych. Ponieważ największą rolę odgrywają zboża, skupimy się na nich tak, jak skupili się światowi oligarchowie

Nauczcie się tych nazw na pamięć:

 

Cargill Inc, Archer Daniels Midland(ADM), Topfer, Continental, Luis Dreyfus, Bunge, Con Agra, Pillsbury - własność Grand Metropolitan, Andre.

 

Kompanie te skupiają i kontrolują 90% całego światowego handlu i produkcji zbóż i mięsa, uzupełniają je kompanie Unilewer i Nestles kontrolowane oczywiście przez Grand Metropolitan, same kontrolujące z kolei produkty mleczne i mleko, walcząc zaciekle z indywidualnymi hodowcami i ich spółdzielczością. To odrębny i przeciekawy temat.

 

Nestles to ... dawne firmy tytoniowe, które powoli skupiły cały przemysł tytoniowy i w pewnym momencie zaciekle zaczęli zwalczać!!!( sic!!) palenie tytoniu ...wydając krocie na reklamę o jego szkodliwości. I w ten sam sposób perfidny, prosty acz niezawodny - nie kupując tytoniu od plantatorów, rozłożyli, zadłużyli i przejęli ziemie na Południu. Czy ktokolwiek zdaje sobie sprawę, czy wie...., jak można przekwalifikować plantatorów na cos innego, kiedy od siedmiu pokoleń na ich farmie uprawiano tylko tytoń???

 

W dniu dzisiejszym cena ziarna osiągnęła rekordowa wysokość i pnie się w górę.

 

Zapasy zboża utrzymywane stale w wysokości 500 mln ton, spadły w roku 95 do 40-100 mln t. dokładnych danych nie ma, nie bez powodu zresztą. General Mills największe młyny Ameryki zapowiadają podwyżki gotowych wyrobów tzn. podwyżki cen chleba, kasz, płatków śniadaniowych etc. i co najważniejsze - pasz treściwych dla bydła. Narody ustawiają się w grzecznej kolejce po zboże: Maroko, Egipt, Turcja, Pakistan, etc. wymieniam tylko tych co płacą z góry gotówką.

 

W Rosji zbiór wszystkich zbóż wynosi zaledwie 50 mln ton. zazwyczaj 90-100mln ton do tego zawsze dokupowali bo było mało. Spadła u nich produkcja traktorów, kombajnów, maszyn rolniczych i nawozów sztucznych. To samo mamy w Meksyku samowystarczalnym od 1930 roku, świetny klimat możliwość dwóch zbiorów, dziś po cudzie Międzynarodowego Funduszu Walutowego zaledwie 30% wystarczalności.

 

Con Agra już jest w Polsce, ulokowali się w Toruniu i Bydgoszczy, tam pootwierali jakieś wytwornie płatków śniadaniowych, powoli i po cichutku, bez rozgłosu przejmują młyny i przetwórnie.

 

Tzw. Polska Agencja Rolnicza to jedna wielka granda i frymarczenie polską ziemią, jak na ironie ziemią, która przeżyła eksperymenty komunizmu.... Czy właśnie ta ziemia nie powinna trafić do polskich rolników??? Młodych rolniczych polskich rodzin, zdolnych i wykształconych. Ziemie powinno państwo dać tym ludziom, na specjalnie stworzony kredyt oprocentowany nie więcej niż 1%rocznie - na 50 lat.

 

Kochani, nie wolno lekceważyć ziemi danej nam w dzierżawę przez Najwyższego. Z tej dzierżawy zdać musimy sprawę, bo niezbadanymi jego wyrokami ziemia ta niezadbana..... może zostać przez Niego przekazana.... w godniejsze ręce, lepszych gospodarzy. Może znów na następne sto pięćdziesiąt lat.....a Ziemia to skarb, ziemia to najpewniejsza lokata kapitału.

 

Popatrzcie co robi oligarchia!!! Przecież wszystko co robi to ucieczka od papierowego pieniądza i inwestowanie w ziemie.

 

...... opisuję tragedię amerykańskiego chłopstwa ku oprzytomnieniu i zaalarmowaniu Polskiego Narodu. Bo Ci, którzy do tego czasu przez całe polskie tysiąclecie żywili i bronili nas wszystkich, sami znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Tym razem my wszyscy - winni im za te wszystkie poprzednie stulecia - tym razem MY - musimy ich bronić, jeżeli nie chcemy, aby nasze dzieci, na naszej polskiej ziemi ustawiały się w kolejce po kromkę chleba wydzielaną im przez ....niemieckich bauerow...

 

 

I nad tym pomyślcie ...proszę.....

 

 

Roman Kafel
Dallas dnia 21 Marca 1998