![]() |
Zbigniew Łabędzki
Do LPR |
Drodzy Czytelnicy.
Od dłuższego czasu informowany jestem przez niektórych członków Ligi Polskich Rodzin, że:
- nie będąc członkiem partii, nawet tej niższej kasty, nie mam prawa zabierać głosu na temat Ligi,
- nie mieszkając w Polsce, nie powinienem zabierać głosu w sprawach Kraju, nie orientując się wystarczająco w jego sytuacji,
- nie powinienem wypowiadać się krytycznie o Lidze, ponieważ w ten sposób Jej szkodzę,
- a w ogóle, to kim ja jestem, aby Liga zawracała sobie mną głowę.
Jednak, z okazji zaczynającego się właśnie Kongresu Ligi Polskich Rodzin pozwolę sobie wyrzucić z siebie kilka uwag, skierowanych, nie ukrywam, do wszystkich członków - tych zwyczajnych i tych mniej zwyczajnych.
Nie. Wcale nie na temat LPR.
Na temat Polski.
Otóż, każdy zgodzi się z tym, że Polska potrzebuje nowych przywódców. Na miarę Dmowskiego i Piłsudskiego. Ekonomistów na miarę Grabskiego. Organizatorów, na miarę budowniczego Gdyni - Kwiatkowskiego. Żołnierzy na miarę generała Rozwadowskiego, naukowców na miarę Mościckiego i Konecznego. Ale ponad wszystko - Polaków zdolnych ich wesprzeć zaangażowaniem, patriotyzmem i pracą.
Takich ludzi, na miarę tych z II Rzeczpospolitej mamy i dzisiaj w naszym Kraju. Więcej - Polska nie jest tak zniszczona, jak w 1920 roku. Więcej - dzięki naszym dzisiejszym naukowcom wiemy więcej o bogactwach naturalnych Polski. Tak więc, mamy wszystko, aby rozpocząć odbudowę silnej i niezależnej Polski.
Niestety, Polska od 1945 roku rządzona jest przez ludzi wysługującym się obcym interesom. Opanowali oni wszystkie kluczowe dla Polski stanowiska, a przede wszystkim - opanowali środki masowego przekazu - dzięki którym wprawdzie nie stanowiąc liczbowo wielkiej siły, potrafią niezwykle skutecznie przekonać do siebie mniej zorientowanych Polaków.
Stąd, jeśli my - Polacy chcemy przejąć władzę w naszej Ojczyźnie, musimy znaleźć sposób, aby odebrać uzurpatorom media, lub stworzyć nasze własne, co najmniej tak silne i wpływowe, jak tamte. Bez tego nie mamy co marzyć o legalnym odebraniu władzy Millerom, Kwaśniewskim i innym. Każde wybory i referenda będziemy przegrywać, nie mając swoich silnych i ogólnie dostępnych mediów.
Każda patriotyczna organizacja i partia polityczna musi zrozumieć tę sprawę i przeznaczyć na to wszystkie możliwe środki, inaczej ich skuteczność będzie żadna.
Drugą zasadniczą sprawą jest zdobycie przez organizacje patriotyczne zaufania i poparcia większości Polaków. Jeśli nie będzie wśród patriotycznych organizacji zrozumienia tej prostej prawdy, to nawet posiadanie największych mediów nie pomoże.
Polacy są dzisiaj zmęczeni obiecankami, nieufni, skołatani i coraz mniej robią sobie z obietnic i haseł. Zatem, zdobyć nasze zaufanie można jedynie odpowiednim postępowaniem. Makiaweliczne gadki w rodzaju "nie możemy wam ujawnić, co chcemy zrobić, ale zaufajcie nam" nie będą skuteczne wśród ludzi mających nikłe zaufanie do polityków.
Nam trzeba przywódców, którzy zaczną realizować w praktycznym postępowaniu staropolskie zawołanie Bóg, Honor i Ojczyzna.
Bóg, a więc postępowanie zgodne z katolicką nauką i wiarą. Tak-tak, nie-nie. Zgodnie z Dekalogiem i prawem naturalnym. Nie tylko w życiu prywatnym, ale przede wszystkim - publicznym.
Honor, a więc dotrzymywanie obietnic, a więc służba narodowi, nie sobie czy swojej organizacji. A więc odwaga i zdecydowanie w działaniu. A więc uczciwość i prawość wymagana przede wszystkim od siebie.
Ojczyzna - a więc poświęcenie się dla dobra Polski i Polaków, nie dla siebie. Poświęcenie całkowite i bezdyskusyjne, nawet, jeśli trzeba będzie ponieść dla Ojczyzny największą ofiarę. Młodszym i mniej zorientowanym wyjaśniam, że "największą ofiarą" jest poświęcić dla Ojczyzny, kiedy tego wymaga sytuacja - nawet swoje życie.
Powyższe, to są zasady, od których nikomu, kto chce poświęcić się służbie dla Polski, odstąpić nie wolno. I jeśli ktoś czuje się za słaby, aby ten ciężar podnieść, niech teraz zrezygnuje. Jeśli ktoś uważa, że działalność polityczna jest po to, aby się dorobić, aby zaspokoić swoją pychę lub żądzę władzy, niech odejdzie natychmiast. Jego miejsce jest po drugiej stronie - w rozbójniczej bandzie Millera i innych rzekomo polskich partiach - PO, PiS, Samoobronie, Unii Wolności. Tam, jeśli w ogóle mówi się o Polsce i Polakach, to tylko jako o środowisku, które można wykorzystać dla swojej i swoich kompanów korzyści.
Oczywiście, nawet tam można znaleźć ludzi wartościowych i kochających Polskę. Ale jeśli dotychczas nie zrozumieli, w jakiej bandzie się znajdują, to brak im honoru i mają coś złego ze słuchem i wzrokiem. Tacy Polsce raczej nie pomogą.
Drodzy Państwo.
Dziś wielu ludzi oczekuje sygnału od polityków i działaczy patriotycznych. Sygnału, który jednoznacznie pokaże, że są ludźmi, którym można jeszcze raz uwierzyć. Jeśli tego wyraźnego sygnału nie otrzymamy, wielu z nas, pomimo niewielkiej ilości czasu jaka pozostała do maja, zacznie się rozglądać za nowymi inicjatywami. Wielu z nich stworzy jakieś małe organizacyjki, niektórzy, być może, coś większego i lepszego.
Nie należy również zapominać, że pragnienie zmian i rozpacz, że nikt z obecnych polityków tak naprawdę nie interesuje się losem przeciętnego człowieka, może doprowadzić Polaków do ostateczności i do wybuchu niekontrolowanych zamieszek, lub co gorsza - do zamieszek KONTROLOWANYCH, co znamy już z przeszłości.
Istnieje kilka organizacji patriotycznych i religijnych, które mogą jeszcze dać nam taki zdecydowany i jasny sygnał: "Jesteśmy z wami i dla was. Razem weźmy się za odbudowę Polski. Zaufajmy sobie nawzajem. Zacznijmy współpracować. Wszyscy, którzy kochają Polskę i Boga".
Czy dostaniemy taki sygnał?
Z.Łabędzki
13 września, 2003