Zbigniew Łabędzki

 

Czy ktoś tam, w LPR, jeszcze myśli? (2)

List Otwarty

 

 

 

       22 kwietnia wystosowałem list otwarty do LPR zatytułowany "Czy ktoś tam, w LPR, jeszcze myśli?". Poruszyłem głównie sprawę bałaganu wokół propozycji referendum, lub bardziej poprawnie - referendów. Dodałem również do tego kilka innych pytań. Jedyną wiążącą odpowiedzią był list od jednego z posłów Ligi Polskich Rodzin, który w skrócie cytuję:

 

"(...) Jest tylko jedna lista referendalna w sprawie Ziemi, tak ktora była ogłoszona w Naszym Dzienniku z pytaniem "Czy sprzeciwiasz się sprzedarzy polskiej ziemi cudzoziemcom?", na której widnieje nazwisko Marka Kotlinowskiego, jest kolumna na nr. dowodu osobistego lub paszportu (a nie peselu) i wezwanie do dostarczania list do najblizszego biura poselskiego Ligi Polskich Rodzin. Niestety jak grzyby po deszczu pojawiaja sie rozne listy z roznymi nazwiskami, z roznym pytaniem. czawsem z PESELem zamiast nr. dowodu osobistego, z roznym adresem docelowym itd. Te inne listy to robota agenturalna, ktora celowo chce nam utrudniac zycie, macic i podkopywac nasza wiarygodnosc. Zamieszanie z powodu tych zewnetrznych utrudnien odbija sie tez na spojnosci wewnetrznej, rodzi wzajemne podejrzenia itd. Ale udaje sie to przezwyciezac.
Nikt z Klubu parlamentarnego Ligi Polskich Rodzin nie wystapil, nie ma roznic merytorycznych, a jedynie przepychanki personalne. Zmiany w prezydium to tylko wyraz tych przepychanek. Nic wiecej. Z powazaniem. (-)"

 

Dwa dni po otrzymaniu listu pana posła, zauważyłem w "Naszym Dzienniku" DWA projekty referendum - jedno z pytaniem o sprzedaż polskiej ziemi, drugie - o wejściu Polski do UE. Następne dwa dni później, na OFICJALNEJ STRONIE Klubu Parlamentarnego LPR, http://lpr.kluby.sejm.pl/ex.htm zauważyłem aż TRZY projekty - siedzą tam do dzisiaj. Tyle na temat "orientacji" pana posła.

 

A więc wygląda na to, że robotę agenturalną robi Nasz Dziennik, i .....Klub Parlamentarny Ligi Polskich Rodzin. Proszę wybaczyć ironię. Ale pytanie postawione w tytule pozostaje ważne. W dalszym ciągu nie mamy jasnego i jednoznacznego wyjaśnienia problemu referendów. Zatem w dalszym ciągu ludzie podpisują coś, co w efekcie może nie być ważne! W dalszym ciągu również mamy wiele głosów od Czytelników, że nie mogą uzyskać ŻADNEJ informacji na temat referendów i członkostwa w LPR od niektórych pełnomocników wojewódzkich. O zagranicy już nawet nie wspominam. W Kanadzie NIKT nie zajmuje się sprawami LPR, pełnomocnik wyborczy, który poświęcił wszystkie swoje środki finansowe na akcję wyborczą, nie jest w stanie zrobić czegokolwiek dalej, tym bardziej, że od czasu wyborów nikt z Ligi nie pofatygował się z nim skontaktować. W międzyczasie - Michnik wykupił najbardziej popularny dziennik w Kanadzie, który stał się tubą Gazety Wyborczej. No, ale kogo, poza Michnikiem i liberałami, obchodzi to w Polsce?

 

Rozumiem doskonale, co często poruszaliśmy w rozmowach z ludźmi z LPR, konieczność uważnego naboru nowych członków Ligi Polskich Rodzin, stosowanie jakiegoś rodzaju filtru, nie przepuszczającego prowokatorów i rozbijaczy. Wygląda jednak na to, że władze Ligi zbudowały zamiast filtra - mur ochronny, całkowicie odgradzający ich od nas - wyborców, zwolenników i pomocników.

 

Tak, proszę naszych Wybrańców, być nie może!

 

Rozumiemy doskonale Wasze kłopoty i trudności. Ale odgradzanie się od nas murem doprowadzi do kompletnej alienacji posłów od ich wyborców. Macie wciąż dużo naszego zaufania, ale to zaufanie spada, i jeśli nic się nie zmieni - spadać będzie. Losów AWS-u przywoływać nie muszę!

 

Wasza skuteczność w Sejmie jest, jak wiadomo, bardzo mała, w obliczu większości bezwzględnej komunistów i liberałów. Tę skuteczność możecie TYLKO zwiększyć, mając powszechne poparcie wśród Polaków. Nad tym poparciem, niestety, nie pracujecie wystarczająco skutecznie. Zmarnowane zostały całkowicie miesiące po wyborach. Jako jedną z niewielu jaskółek należy powitać stworzenie z poparciem LPR biuletynu Ligi. Jest to jednak kropla w morzu. Mały nakład i objętość znacznie zmniejszy jego wpływ. W dalszym ciągu stoi nieruszana internetowa strona oficjalna Ligi, a strona oficjalna Klubu Parlamentarnego zaczyna dopiero raczkować, i jak na razie nie widać, aby ruszała ostro do przodu. W dalszym ciągu, mimo naszych próśb, nie dostajemy ŻADNYCH materiałów z Biura Prasowego Klubu Parlamentarnego. W dalszym ciągu o sprawach LPR dowiadujemy się z mediów reżimowych. Czy tak będzie dalej?

 

 

Wasz lojalny i bardzo zmęczony zwolennik,

Zbigniew Łabędzki