Ojczyzna.pl

 

Głosy o wizycie Ojca Świętego

 

 

 

"Prezydent wszystkich Polaków", A. Kwasniewski

Według prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, część niedzielnej homilii papieża, w której mówił, że w Polsce nasila się "hałaśliwa propaganda liberalizmu wolności bez prawdy i odpowiedzialności", jest jedną z najbardziej daleko idących krytyk tej filozofii.

Nie, to była, zwyczajem Ojca Świętego, bardzo stonowana krytyka!

Dodał, że według jego odczuć, "to przede wszystkim było adresowane do społeczeństw Europy zachodniej, czyli tego najbardziej rozwiniętego świata".

Nie, to było adresowane do wszystkich takich krętaczy jak wy, Kwasniewski.

Według Kwaśniewskiego, "słowo liberalizm bardzo różnie się kojarzy, jest różnie rozumiane - nie chcę w tej chwili wchodzić w całą dyskusję i filozoficzną i polityczną, natomiast niewątpliwe jest to pytanie o granice wolności, o odpowiedzialność, która jest związana nieodłącznie z wolnością, o zakres ingerowania w człowieka w jego życie". Prezydent przypomniał, że w tym fragmencie homilii papież mówił też o eksperymentach genetycznych i eutanazji. Kwaśniewski jest przekonany, że wokół tych słów odbędzie się poważna debata intelektualna.

Ta "debata intelektualna", to przygotowane już po cichu przez Kwaśniewskiego projekty ustaw o zliberalizowaniu eutanazji i aborcji!

 


 

Lider Platformy, Płażyński

Płażyński podkreślił, że jest przekonany, iż słowa papieża dotyczyły liberalizmu światopoglądowego, a nie gospodarczego. "Jestem absolutnie przekonany, że Kościół nie wypowiada się przeciwko wolnemu rynkowi, nie decyduje jaka ma być obecność państwa w gospodarce(...) bo to jest kwestia skuteczności zarządzania, skuteczności gospodarczej, a liberalizm światopoglądowy to kwestia systemu wartości" - powiedział.

Wybieracie, Płażyński ze słów Papieża jedynie to, co wam pasuje. "Słowa papieża dotyczyły liberalizmu światopoglądowego, a nie gospodarczego".  Radzę przeczytać słowa Papieża jeszcze raz.

 


 

Szef klubu poselskiego SLD Jerzy Jaskiernia

Według Jaskierni papież uświadamia nam, że przemiany ustrojowe w Polsce "przyniosły jednak niemało rozczarowań". "Wydaje mi się, że jest to również sygnał, aby ta nostalgia w stosunku do przeszłości nie spowodowała, iż nie będziemy dostrzegać również wielu rzeczy pozytywnych" - dodał.

Nie, nie było takiego sygnału. Nie widać żadnych rzeczy pozytywnych w waszych działaniach, towarzyszu!

 


 

Andrzej Lepper

uważa, że niedzielna homilia Jana Pawła II świadczy, iż nie jest on już - jak wyraził się lider Samoobrony - entuzjastą Unii Europejskiej ani przemian, jakie nastąpiły w Polsce.

"Wczoraj po audiencjach osobistych, po rozmowie w cztery oczy z prezydentem i premierem i jeden i drugi (prezydent i premier) wyszedł i pierwsze co mówili, to to, że Ojciec Święty rozmawiał o Unii. Z ich ust to brzmiało jakby poparł ich dążenia do Unii. Jestem przekonany, że tego nie zrobił, ponieważ dzisiaj w homilii ani później nie padło ani jedno słowo na temat Unii. To jest dla mnie bardzo charakterystyczne, że Ojciec Święty sam widzi, że tam jest bardzo mało prawdy - w Brukseli i w ogóle w Unii" - uważa przewodniczący Samoobrony.

Według szefa Samoobrony Andrzeja Leppera, słowa Jana Pawła II o tym, że nie można budować szczęśliwej przyszłości społeczeństwa na ludzkiej biedzie i krzywdzie świadczą o tym, że papież jest antyglobalistą.

Czy Lepper wyciągnie jakieś wnioski z tych obserwacji? Przestałem  w to wierzyć.  Słowa i czyny idą u was w przeciwnych kierunkach!

 


 

Wicepremier, minister rolnictwa Jarosław Kalinowski

"Papież przyjechał do nas z orędziem miłosierdzia. Odczytuję je tak, że Polacy kierując się tą ideą powinni znaleźć wspólną drogę i zdobyć się na dodatkowy wysiłek, który pozwoli na rozwój kraju" - powiedział Kalinowski.

Polacy zdobędą się na każdy wysiłek, jak im przestaną przeszkadzać zdrajcy i karierowicze!

 


 

Roman Giertych, lider LPR

Papież bez wdawania się w bieżące spory odpowiedział na wmuszane mu przez prezydenta i premiera poparcie dla integracji z Unią Europejską - uważa Roman Giertych .

"Nie twierdzę, że papież przeszedł na stronę przeciwników integracji, ale przemówił na zupełnie innej płaszczyźnie. W świetle przemian społeczno-gospodarczych w kraju wskazał na potrzebę takiego działania, które nie pozwoli na rozwój partii, które moga być zagrożeniem dla demokracji" - powiedział.

"To przypomnienie o konieczności walki o wolność Polski. Potępienie liberalizmu w kontekście miłosierdzia i walki o naszą wolność" - mówił Giertych.

W ocenie lidera LPR Romana Giertycha słowa papieża wypowiedziane w piątek po przylocie to "wyraźne uderzenie w liberalizm". Giertych podkreślił jednak w rozmowie z PAP, że w słowach Jana Pawła II nie było "podważenia własności prywatnej i zróżnicowania społecznego".

Papież nie musiał niegdzie "przechodzić". Jeśli mówił o zintegrowanej Europie, mówił o czymś zupełnie innym, niż EUropejczycy. Radzę posłuchać jeszcze raz homilii Ojca Świętego wygłoszonej na Błoniach.

 


 

Lider PiS-u Kaczyński

Zdaniem Lecha Kaczyńskiego, papież skrytykował w niedzielnej homilii taki liberalizm, który przejawia się m.in. w głębokim wycofywaniu się państwa ze sfery socjalnej i ograniczeniu solidarności instytucjonalnej.

"Jeśli chodzi o wartości narodowe, to Ojciec Święty jest w zasadzie proeuropejski, choć, zwracam uwagę, że nie powiedział dzisiaj na ten temat ani jednego słowa" - podkreślił Kaczyński. I dodał: "myślę, że to jest bardzo celna dla nas uwaga, bo owszem, Europa - tak, ale Europa i UE jako związek funkcjonalny państw narodowych. Ugrupowanie, którego jestem współliderem głosi to od początku".

Gdzieście znaleźli tę "w zasadzie proeuropejskość" Papieża, Kaczyński? Stwierdzacie, że nic na ten temat nie mówił. Mówił. Przeciwko UE! Trzeba było słuchać! Kręcicie jak Kwasniewski!

 


 

Były premier Jerzy Buzek

Według byłego premiera Jerzego Buzka, słowa Ojca Świętego wygłoszone podczas niedzielnej mszy świętej na Błoniach mają ogromne znaczenie dla Polaków.

"Jesteśmy w fazie silnej przebudowy naszego kraju. Pojawia się spór, jaką drogą iść. W Polsce jest on szczególnie ostry" - powiedział PAP Buzek. 

"Tu słowa papieża mają ogromne znaczenie, bo mówią o tym, w jaki sposób możemy na siebie na wzajem oddziaływać, jak wiele zależy od naszych wewnętrznych przekonań, jak wiele zatraciliśmy z tego, co było naszym udziałem 13, 12 czy 10 lat temu. O tym nam Ojciec Święty przypomina" - podkreślił Buzek.

Jak dodał, nie można także budować gospodarki rynkowej bez głębokiego ukorzenienia w świecie wartości.

Czy zatem przepraszacie, Buzek, za swoje działania jako jeden z tych, którzy wykorzystując liberalizm, tak bardzo pogrążyli Polskę?

 


 

Były prezydent Lech Wałęsa, zastępca prez. Clintona, według jego słów.

Były prezydent Lech Wałęsa, odnosząc się do słów papieża dotyczących silnych trendów liberalnych, stwierdził, że takie obawy ma większość Polaków, ale nie tylko.

"Poszukuje się dobrych rozwiązań do globalizacji, kontynentalizacji, dla UE" - powiedział Wałęsa PAP. Jego zdaniem, "rozwiązania liberalizujące, socjalizujące nie mają szans w XXI wieku".

Bełkot, Wałęso, coraz większy!

 


 

Bp Tadeusza Pieronek, rektor Papieskiej Akademii Teologicznej, euroentuzjasta.

Zdaniem bp Tadeusza Pieronka, rektora Papieskiej Akademii Teologicznej, w papieskim przesłaniu o Miłosierdziu Bożym uderza to, że Ojciec Święty nie jest pesymistą.

"On widzi wszelkie możliwości rozwoju dla świata, jeśli tylko świat mając kłopoty i różnego rodzaju problemy uzna, że błądzi i zwróci się do Boga. Pan Bóg jest zawsze otwarty na wszystko i gotów jest nie tylko przebaczyć, ale i poprowadzić" - powiedział w sobotę PAP bp Pieronek.

Bp Pieronek uważa, że obecne załamanie Polaków jest trochę irracjonalne i "mamy bardzo wiele powodów do tego, żeby się cieszyć, bo zmiany, jakie nastąpiły w Polsce są wielkie".

Obawiam się, że Wasza Ekscelencja żyje w jakimś miejscu, do którego nie ma dopływu świeżego powietrza. Pasterz, który nie zna prawdziwej sytuacji swoich owieczek? Pasterz, który gorzej widzi, co w Polsce, niż Ojciec Święty w Watykanie?

 


 

Metropolita gdański, abp Tadeusz Gocłowski.

Miłosierdzie Boże jest nadzieją dla człowieka w bałaganie współczesnych czasów - tak sobotnie przesłanie papieża z Łagiewnik odczytuje metropolita gdański, abp Tadeusz Gocłowski.

"Człowiek jest istotą słabą, ale jest w nim też potęga możliwości - miłości przede wszystkim. Z jednej strony jest grzech, który niszczy człowieka, a z drugiej - otwarcie na Boże miłosierdzie. Przywołał to sam papież z Dzienniczka św. Faustyny" - mówił PAP arcybiskup.

Jego zdaniem, "owa iskra Bożego miłosierdzia, która pochodzi z Krakowa, z Polski, daje nadzieję, że ten świat, taki zabałaganiony, taki dramatycznie pokrzywiony, dostrzeże swoje możliwości".

Wasza Ekscelencja mówi o "tym świecie". Coś o swoich osobistych przemyśleniach?

 


 

Metropolita gnieźnieński abp. Henryk Muszyński - euroentuzjasta

Metropolita gnieźnieński powiedział, że orędziem o Bożym miłosierdziu, skierowanym w Łagiewnikach do całego świata, papież przekazał całej ludzkości orędzie nadziei.

"Miłosierdzie Boże ma dzisiaj bardzo szczególne znaczenie, ponieważ jest to orędzie nadziei do wszystkich. Człowiek jest słaby, grzeszny, ułomny, a kiedy spotyka się z miłosierdziem Bożym, jest naprawdę wielki, bo otrzymuje wymiar Boży" - powiedział PAP metropolita gnieźnieński.
Według arcybiskupa Muszyńskiego, papież "ukazuje nam, kim jest Bóg w swojej najgłębszej istocie: w rozumieniu chrześcijańskim - jest Bogiem miłości. Ta miłość w Jezusie Chrystusie przybiera zawsze bardzo konkretny kształt - Boga pochylonego nad człowiekiem, i to nad człowiekiem biednym, grzesznym, słabym, ułomnym, nad człowiekiem, który stracił nadzieję".

Nic o UE, Wasza Ekscelencjo?

 


 

Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny miesięcznika "Więź", współpracownika Grossa i wydawcy obrażającej Polaków książki chwalącej "Sąsiadów" Grossa "Nie zabijaj"

Papieski apel skierowany do Polaków o głoszenie światu miłosierdzia Bożego to wielkie i trudne zadanie, a nie powód do płytkiej dumy narodowej - uważa Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny miesięcznika "Więź".

Czy duma narodowa może być "płytka"? Tak mogą twierdzić tylko zdrajcy.

 


 

O. Adam Boniecki, redaktor naczelny liberalnego Tygodnika Powszechnego

"Za wcześnie, aby jeszcze mówić o głównym przesłaniu obecnej wizyty papieża w Polsce, ale przemówienie powitalne Jana Pawła II na lotnisku było zaskakująco treściwe i programowe" - powiedział PAP o. Adam Boniecki.

Redaktor naczelny, mówiąc o inauguracji sanktuarium w Łagiewnikach, oświadczył: "To wydarzenie było czysto religijne i ci, którzy oczekiwali jakichś aluzji do sytuacji politycznej, mogli być rozczarowani. Papież spełnił jednak swoją misję głowy Kościoła katolickiego".

Rozczarowani??? W jakiej dziurze żyje o.Boniecki? Liberalizm zaślepił kompletnie?

 


 

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Rosji i metropolita Moskwy abp Tadeusz Kondrusiewicz

W ocenie abpa Tadeusza Kondrusiewicza, powitalne przesłanie papieża Jana Pawła II skierowane do Polaków można w całości przenieść do Rosji.

Abp Kondrusiewicz komentując przemówienie papieża powiedział PAP, że widać, iż papież jest w dobrej formie, co daje nadzieję na to, że ta wizyta przyniesie wiele owoców, gdyż jest to "kontakt żywy", który jest zawsze czymś konkretnym.

Miejmy nadzieję, że Rosja słucha i teraz słów Ojca Świętego.

 


 

Mówi ks. bp Stanisław Stefanek, ordynariusz łomżyński:

- Jesteśmy po uroczystym akcie konsekracji nowego kościoła w Sanktuarium Bożego  Miłosierdzia w Łagiewnikach. Mówię z pewnym podkreśleniem "nowa świątynia", ponieważ jest to bardzo omodlone sanktuarium, a nowa świątynia powstała obok kościoła i klasztoru Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Ojciec Święty nie otwierał sanktuarium, tylko święcił nową świątynię.

Niezwykle serdeczna atmosfera, a jak zwykle ze strony nas, Polaków, Słowian, dużo uczucia i dużo tego "Kochany i nasz Ojcze Święty". On przybył do nas, aby nas uczyć Boga, który jest wszechmocny, a przez Swoją wszechmoc objawia miłosierdzie.

Najważniejszym był akt zawierzenia Bożemu miłosierdziu świata. Ojciec Święty wyraził nadzieję, że spełniać się będzie obietnica Pana Jezusa, który za pośrednictwem świętej siostry Fustyny objawił, że stąd ma wyjść "iskra, która przygotuje świat na ostateczne Jego przyjście". Ojciec Święty prosi Boga i nas, byśmy tę iskrę zamienili w ogień miłosierdzia. I podziwiałem reakcje uczestników wewnątrz świątyni. Była ona jakby wyuczona, jakby w sposób szczególny przećwiczona - przećwiczona naszymi sercami, które patrzą na świat z pewnym niepokojem i lękiem, rozglądając się za trwałym punktem, na którym można by oprzeć budowanie nowego ładu. I właśnie w to miejsce wnosi Ojciec Święty orędzie Chrystusa Miłosiernego, który jest niezawodnym dawcą nadziei.

 


 

Mówi ks. bp Albin Małysiak z Krakowa:

- Zarówno słowa skierowane do rodaków na lotnisku, jak i homilia w Łagiewnikach miały trochę inny wymiar niż zazwyczaj. Papież głosił Słowo Boże przez przeszło 20 lat pontyfikatu. Nauczał, wzywał, głosił prawdy ewangeliczne. Teraz jednak swoim cierpieniem nadaje głoszonej Ewangelii jeszcze więcej autentyzmu. Nie tylko mówi, jak mamy żyć, ale pokazuje, że cierpienie należy Panu Bogu ofiarować. Zauważmy, że ten schorowany Papież bardziej przyciąga do siebie i nauki, którą głosi. Niektórzy mówią, że Polacy serdecznie witają Papieża, a później robią swoje i nie wprowadzają w czyn jego nauki. Niewątpliwie w tym jest sporo prawdy, ale nie całkiem. Niekiedy sobie myślę, jak by wyglądała Polska, gdyby nie było tych cudownych wizyt, entuzjazmu ludzi. Wizyt, które zawsze pozostawiają ślad. Wystarczyło spojrzeć w sobotę na trasę przejazdu pojazdu papieskiego, aby się o tym przekonać. Tysiące radosnych, uśmiechniętych ludzi, publicznie wyznających wiarę - to powinno stanowić swoistą katechezę dla tych, którzy się od Boga odwrócili. Cieszę się także, że zasadniczy cel wizyty papieskiej, czyli poświęcenie sanktuarium w Łagiewnikach, został zrealizowany. Ojciec Święty na nowo przypomnał prawdę, że Bóg jest Ojcem i jako Ojciec daje nam dobroć. Nie możemy się Go lękać i mimo naszych grzechów, błędów, niewierności On jest Ojcem - wystarczy tylko wyciągnąć rękę. Mamy więc sobie wciąż przypominać Boga miłosiernego i jeżeli tak się stanie, nasze życie będzie łatwiejsze i pogodniejsze.

 


 

Mówi ks. bp Józef Szamocki, sufragan toruński:

Znając całą posługę Ojca Świętego, moje uczucie było takie, że Ojciec Święty jakby dopina coś, co rozpoczął, czego może ludzie na początku jego pontyfikatu - tych słów "nie lękajcie się" - nie rozumieli. On konsekwentnie szedł tą drogą i dzisiaj potwierdził ją, ukazując Boże miłosierdzie, żeby świat, człowiek nie bał się Chrystusa w tajemnicy swojej słabości, grzeszności, niedoskonałości, że trzeba tak jak syn marnotrawny wstać i pójść. To takie dopełnienie tego pontyfikatu: wiem, dokąd trzeba pójść. Jest sanktuarium, nie tylko dla Polski, ale i dla świata. Jest sanktuarium Bożego miłosierdzia, do którego trzeba pójść.  Wspaniałe słowa Ojca Świętego, żeby stawać w duchu i w prawdzie, a więc znów w słabości, grzeszności, jednak bez lęku. W duchu i prawdzie zawierzyć siebie w akcie zawierzenia, którego Ojciec Święty dokonał. Zawierzył świat Bożemu miłosierdziu, a więc także i nas, tych wszystkich, którzy mogą jeszcze czuć przeróżne lęki. On to zrobił za nas, z nami, on nam to pomógł zrobić, bo człowiek we współczesnym świecie chyba najbardziej lęka się właśnie zawierzenia. Ojciec Święty dokonał tego w sposób bardzo uroczysty, poprzez tę konsekrację, poprzez naszą modlitwę. To było takie najbardziej wzruszające i przejmujące w tym wszystkim, że Papież robi to za mnie, w moim imieniu i zaprasza mnie, żebym to razem z nim uczynił.

 


 

Mówi ks. Wojciech Miszewski, który w każdy piątek w Radiu Maryja prowadzi modlitwę do Bożego miłosierdzia:

Akt oddania świata Bożemu miłosierdziu był zwieńczeniem wszystkiego. Ojciec Święty zaskoczył tym nas wszystkich. Tak jak w czasie kanonizacji zaskoczył nas oficjalnym potwierdzeniem święta Bożego miłosierdzia, tak tutaj - oddaniem świata miłosierdziu Bożemu. Kiedy patrzymy na dzisiejsze czasy, na te wszystkie tragedie, które mają miejsce, na konflikty międzynarodowe, wojny, terroryzm, widzimy, że nie ma innej drogi jak oddanie świata Bożemu miłosierdziu. Stąd spełniają się słowa zapisane w Dzienniczku, że "nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopóki nie zwróci się z ufnością do Bożego miłosierdzia". Cieszę się, że w tak wielkim momencie mogłem być tutaj w Krakowie-Łagiewnikach, uczestniczyć w tych ważnych dla Kościoła, dla świata, dla nas wszystkich chwilach.

 


 

Mówi ks. bp Edward Frankowski, sufragan sandomierski:

- Jestem pod wrażeniem wielkich przeżyć, jakie mieliśmy wszyscy, dzięki Bożej Opatrzności, w tak ogromnej rzeszy wiernych, którzy otoczyli wałem serc Ojca Świętego na Błoniach. Było to spotkanie najbardziej liczne ze wszystkich dotychczasowych, bo mówi się o trzech milionach wiernych. W sposób szczególny z homilii papieskiej uderzyło, myślę że każdego z nas, to co powiedział odnośnie do przesłania bł. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, arcybiskupa Warszawy. I właśnie w kontekście tej pięknej postaci nowego błogosławionego Ojciec Święty zaapelował do biskupów, by głosili jedną i niezawodną filozofię wolności, jaką jest prawda Krzyża Chrystusowego. To było chyba najpiękniejsze. To wyznaczenie zadania dla nas, dla wszystkich biskupów i odpowiada ono oczekiwaniom całego naszego społeczeństwa, naszego umęczonego Narodu. To światło, które Ojciec Święty nam wytycza, jak mamy podejść do tych wszystkich fałszywych ideologów, liberałów, którzy usiłują ten teren zagospodarować, który jest przecież terenem dla Chrystusa, dla logiki Chrystusowego Krzyża. Ta hałaśliwa propaganda liberalizmu, wolności bez prawdy i odpowiedzialności nie może dominować. Pasterze Kościoła nie mogą obojętnie patrzeć, ale mają realizować filozofię wolności, jaką jest prawda Krzyża Chrystusowego.

 


 

Mówi s. Lucyna ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, których założycielem jest bł. ks. arcybiskup Zygmunt Szczęsny Feliński:

- Przepełnia nas ogromna radość i wdzięczność Bogu i Ojcu Świętemu, że nasz założyciel - jak mówimy nasz Tatuś, któremu tyle zawdzięczamy - został dziś ogłoszony błogosławionym. W swoim wnętrzu śpiewam przez cały czas "Te Deum" za to, że tyle lat czekano, a właśnie dzisiaj nastąpił ten dzień i ja go doczekałam. Niesamowite wydarzenie. Papież przychodzi i wśród wielu trudnych wydarzeń, spraw mówi nam o Bożym miłosierdziu i pokazuje osoby, które nim żyły. Nie tylko siostra Faustyna, ale także - co podkreślał dziś Ojciec Święty - nasz Założyciel również głosił Boże miłosierdzie poprzez dzieła, które tworzył. On był zrośnięty z miłosierdziem i nam je wskazywał i wskazuje. My musimy z Niego czerpać wzór.

 


 

Mówi s. Joanna ze Zgromadzenia Sióstr Serafitek w Krakowie:

- Siostry Serafitki są bardzo szczęśliwe. Radość rozpiera nasze serca i mało nie pękają z tej radości, że Kościół wyniósł na ołtarze naszą siostrę. Jesteśmy ogromnie wdzięczne Ojcu Świętemu, że dał nam wzór życia konsekrowanego. Będziemy starały się z wszystkich sił podążać za tym wzorem, bo jak przypomniał Ojciec Święty: "jak się oddać Bogu, to na przepadłe". Siostra Sancja uczy nas jasnego określenia własnych ideałów, by nie pogubić się w labiryncie propozycji tego świata, ale we wszystkim zachować piękno oblubieńczej miłości Boga. Siostra Sancja żyła ideałem Ewangelii w sposób radykalny i taką drogę wskazuje nam do przyjęcia z całą radością i zapałem. Jej zwyczajne życie, niczym nie różniące się od naszego, kryje w sobie tajemnicę głębokiego zjednoczenia z Chrystusem i wiernego naśladowania Go. Ona potrafi udzielić nam tego ognia, którym sama płonie i nauczyć nas, jak zdobyć świętość pośród zwykłych wydarzeń, które mogą stać się szansą duchowego rozwoju. Będąc pokorną, pełną franciszkańskiego pokoju, posłuszną woli Bożej, otwartą na radość i przebaczenie, będąc wrażliwą na cierpienie i potrzeby bliźnich, jest dla nas jasnym promieniem Serca Jezusowego - gorejącego ogniska miłości. Siostra Sancja była i jest dla nas darem Dobrego Boga.

 

 Źródła: Nasz Dziennik, PAP