Przestańcie zważać na słowa!
Wszystko, ale to dosłownie WSZYSTKO, co wywalczyli sobie w polskim Sejmie, Senacie, i innych stanowiskach z wyboru społecznego komuniści i neoliberałowie - jest oparte na kłamstwach. Kłamstwach niekiedy tak monstrualnych, że słyszący je uczciwy i wielbiący prawdę człowiek mówi sobie w duchu - Nie, to nie może być kłamstwo. Ja bym sobie nigdy na takie kłamstwa nie pozwolił, zatem i ONI też nie!
Uczciwośc i widzenie w innych jedynie dobra jest wspaniałą cechą społeczeństwa normalnego, opartego na niewzruszonych zasadach i wartościach sprawdzonych przez tysiąclecia. Wciąż widzimy innych ludzi, nawet tych najgorszych, jako mających przecież swoje rodziny, dzieci, a więc przynajmniej w jakimś stopniu podobnych do nas.
Kiedy ich widzimy w telewizji, czy w prasie, jak się ładnie i uprzejmie do nas uśmiechają, jak obiecują nam, że już teraz, na pewno będzie lepiej, że sami przecież też się uczą jak być dobrymi i jak służyć naszej wspólnej Ojczyźnie - Polsce, jak proszą, abyśmy zapomnieli o ich "błędach", że teraz już nauczeni na tych błędach, że będzie super, że .....
Wyobraźmy sobie młodego człowieka, który właśnie wylatuje ze swego rodzinnego gniazda na otwarta przestrzeń samodzielnego życia. Przecież WIEMY, że taki człowiek potrzebuje zrozumienia i pomocy!
Ten człowiek, (a jest takich coraz więcej wśród nas) od wielu już lat był systematycznie pozbawiany wszelkich hamulców, które dała mu rodzina, nasze obyczaje i nasza cywilizacja. Dokładano wszelkich starań, aby całkowicie i bezpowrotnie zniszczyć w nim sumienie, zniszczyć w nim wszelką sympatię do innych ludzi, zniszczyć w nim naturalne dążenie do odkrywania prawdy, do zadawania pytań, do odkrywania w sobie CZŁOWIEKA!
Co mu dano w zamian? Nienawiść do ludzi, nienawiść do swego bliżniego za swoje popełnione błędy, nienawiść do wszystkiego, czego nie rozumie! Nauczono go, że nie istnieje obiektywne dobro i zło, że dobro to to, co dobre dla niego. Nawet największa zbrodnia! Największe kłamstwo! Największe zboczenie!
Nauczono go również, czy raczej wytresowano, aby reagował na swoje otoczenia dokładnie tak, jak się od niego wymaga. I wzmacniano tę tresurę starą metodą bata i marchewki! Wobec swoich treserów podwijał skwapliwie ogon pod siebie, na uderzenia batem odpowiadał poddańczym skomleniem, Az stało się to jego naturą. Traktowany w ten sposób, jeszcze bardziej nienawidził ludzi wolnych. Nienawidził słabszych, których mógł kopać tak, jak jego kopano! Widział w tym odwecie przyjemność. Za kawałek marchewki od tresera, teraz był gotów zrobić wszystko! Nawet uśmiechać się uprzejmie do tych, którymi pogardzał, których nienawidził!
Stał się gotowym materiałem na polityka.
I teraz, ubrany w doskonały garnitur, uśmiechnięty uprzejmie, obiecuje, naucza, przekonuje. Ale zawsze przychodzi taki moment, że publicznie musi podwinąć ogon i zaskomleć przed swoimi treserami. I jeśli słyszymy owe skomlenia, jeśli widzimy ten podwinięty ogon, to pomimo naszego współczucia do takiego polityka, pamiętajmy - to tylko wytresowany niewolnik. Nie wolno nam wybierać niewolnika do Sejmu, do Senatu, na stanowisko Prezydenta, do gminy, rady miejskiej.
Bowiem on już zawsze będzie niewolnikiem! Zawsze będzie służył swemu treserowi! I zawsze będzie nas nienawidził, mszcząc się na nas za swoje upodlenia.
Nie zważajmy na słowa! Obserwujmy, ilu naszych polityków skamle i podwija pod siebie ogon! Tacy MUSZĄ być odsunięci od władzy. W urzędach państwowych, prezydenckich, uczelniach, radach, i Instytucie Pamięci Narodowej, bowiem oni nie pracują dla nas. Pracują przeciwko nam!
+Zbyszek