Krzysztof Pawlak

 

Za rachmistrzem spisowym idzie cień gangsterów

 

 

 

          Jak podaje serwis "ZSRE czyli UE" w wiadomości Będą nowe podatki w UE! - komisarz Verheugen ma szczery i nieprzymuszony zamiar wprowadzić kolejny, tym razem unijny podatek - powszechny dla wszystkich uczestników tego socjalistycznego kołchozu, do którego "zlania się" przymusza obywateli Rzeczypospolitej niewielka grupa eurofederastycznie zorientowanej kasty naszej rodzimej biurokracji.

 

Jednocześnie wszyscy obywatele RP zostali poinformowani o niezadługo mającym się odbyć powszechnym spisie statystycznym, z którego szczegółowe dane o każdym INDYWIDUALNYM członku naszego społeczeństwa będą (przez pewien czas) przechowywane w pamięciach rządowych komputerów Głównego Urzędu Statystycznego. Oczywiście dostęp do nich mają starannie wyselekcjonowani urzędnicy państwowej statystyki, którzy zarzekają się już od momentu ogłoszenia tej hiobowej wieści, że nic a nic nie powinno się przedostać w niepowołane ręce, a już szczególnie w łapy przestępców.

 

Trzeba wierzyć w te zapewnienia, bo w coś trzeba wierzyć. Na przykład wiara w towarzyszenie nam od momentu poczęcia do śmierci urzędnika podatkowego zasługuje właściwie na zamianę w całkowitą pewność, bo czyż może być inaczej? Nie może.

 

No to w takim razie nie może być też inaczej, że marzenia eurokomisarza Verheugena też zasługują na głęboko w nie wiarę, że zostaną ziszczone, bo jakże może być inaczej w opierającej się w swych podstawach na socjalistycznym podejściu do swoich poddanych całkowicie zbiurokratyzowanej Unii Europejskiej? Ale żeby nakładać nowe podatki - jest wpierw potrzebna wiedza, ILE ich można wycisnąć z ubezwłasnowolnionych odległością do urzędów odwoławczych w Brukseli społeczeństw Nowej Europy - której częścią składową mamy nieszczęście stać się niedługo.

 

Do wejścia w wiedzy tej posiadanie jest eurobiurokratom niezbędna szczegółowa informacja o najprzeróżniejszych aspektach majątkowych jak najszerszych grup społecznych każdej republiki Związku Socjalistycznych Republik Europejskich. Oczywiste jest, że nie będą mogły zostać te dane przetworzone przez nawet najliczniejsze szeregi najwydajniej i ofiarnie pracujących nierobów urzędniczych, bo byłoby to zadanie na miarę Syzyfa. Dlatego wszystko będzie drobiazgowo poszufladkowane za pomocą odpowiednich formularzy, na pytania których MUSIMY odpowiadać pod groźbą kary pieniężnej. Stąd ta ich iście c-k urzędnicza komplikacja, znana z czasów największego rozrostu biurokracji w państwie JCM Franciszka Józefa. Do obróbki tych kolosalnych w swej ilości danych będą zaprzęgnięte więc wydajne superkomputery GUS-u, w których trzewiach pozostaną na zawsze. Wysoko postawiony przedstawiciel tej instytucji oczywiście już przed kilkoma dniami pośpieszył z zapewnieniem, że "po niezbędnym do przyporządkowania danych czasie" cechy charakterystyczne informacji (np. imię i nazwisko oraz dokładny adres ankietowanego) zostaną usunięte i przestaną istnieć w zapisie komputerowym.

 

Trzeba w to wierzyć, gdyż - patrz wyżej.

 

Wróćmy zatem do podatków Unii: nikt chyba przytomny na umyśle nie będzie kwestionował domysłów, że z chwilą przypieczętowania aneksji Rzeczypospolitej przez ZSRE DANE znajdujące się posiadaniu statystyków polskich, a niezbędne do opracowania kolejnych wspaniałych podatków, w których wymyślaniu lubują się rządzący w Brukseli socjaliści europejscy - staną się niezbędnym elementem do ułożenia kolejnego pucla daniny państwowej. Tym razem oczywiście - państwa europejskiego, projektowanego m.in. przez niemieckiego ministra spraw zagranicznych Józia Fiszera, a przygotowywanego w dziedzinie naboru kolejnych "jeleni" podatkowych spoza obecnej Piętnastki przez tow. komisarza Verheugena. Projektowane "ganzeeurpäische" państwo to oczywiście ? jak każde państwo - posiadać będzie też swoje służby specjalne, których zadaniem priorytetowym będzie zbieranie niezbędnych informacji o możliwych zagrożeniach dla jego bytu. Powyżej opisane dane z terenu "regionu polskiego" znakomicie będą do nich pasowały, dlatego można być pewnym, że też znajdą się w przepastnych zasobach "die Europäische Union". Zasoby te - jak znowu każde zasoby państwowe - mają tę specyficzną właściwość, że co jakiś czas ulegają "przewietrzeniu" z powodów nieustającej chęci wzbogacania się w szybki sposób różnych cieciów postawionych na straży ich nietykalności, molestowanych przez żądne zysku "grupy interesu". Mniejsza szkoda, jeżeli te grupy interesu ograniczają się do reprezentantów firm handlujących danymi osobowymi na rzecz innych firm handlujących produktami codziennego i niecodziennego użytku - grozi nam w ich przypadku jedynie zalew wszelakiej maści durnej reklamy z terenu całej Europy. Jeżeli jednak będą to (a tak mogą się spodziewać osoby o ponadstandardowym poziomie majętności) reprezentanci "grup interesu" czy firm handlujących pod szyldem "kup pan cegłę" - sprawy przybierają wtedy raczej dramatyczny obrót. A z tym w coraz mocniej informatyzującej się rzeczywistości i polskiej, i europejskiej - szybko będziemy musieli się liczyć.

 

Oczywiście - i tak co do gangów noszących "niebieskie kołnierzyki" biurokratów łupiących nas na co dzień - "przeciętni i zwyczajni" gangsterzy nie będą się mogli porównywać. Ale wtedy trzeba będzie dokonać wyboru, który został co prawda zdeterminowany już daleko wcześniej: w momencie wpuszczenia rachmistrza spisowego przez próg naszego domu czy mieszkania - który gang dostanie prawo "ochrony" naszego bezpieczeństwa przed konkurencją.

 

 

 

Krzysztof Pawlak

 

16, kwietnia 2002