Ojczyzna.pl
![]() |
Prof. Iwo Cyprian Pogonowski Wybory i zasłony dymne |
Zasadniczo stan gospodarki USA jest elementem najważniejszym kształtującym wyniki wyborów, zwłaszcza prezydenckich. Bush senior przegrał z powodu słabego stanu gospodarki amerykańskiej i to samo grozi Bushowi juniorowi, który prezyduje w czasie "poprawy" gospodarki amerykańskiej wśród bezrobocia (jobless recovery). Nadal bardzo kontrowersyjną jest "wojna prewencyjna" lub "wojna z wyboru, a nie z konieczności" przeciw Irakowi. Izrael jest jedynym państwem, które z tej wojny korzysta i w jej cieniu przeprowadza program pacyfikacji i wywłaszczania Palestyńczyków. Dzięki temu, że Żydzi i ich sprzymierzeńcy dominują media w USA, szerzy się wśród Amerykanów mylna opinia, że akcje wojskowe przeciw jakimkolwiek Arabom czynią Amerykę bardziej bezpiecznym krajem.
Żydzi w wielu sprawach politycznych dominują obie główne partie polityczne w USA. Dziś republikanie są przy władzy w dużej mierze dzięki glosom fundamentalistów protestanckich, którzy fanatycznie wierzą, że zwycięstwo Izraela jest kluczem do powrotu Jezusa na ziemię. Cyniczni ekstremiści żydowscy, głownie ateiści, wykorzystują protestanckich fundamentalistów religijnych do swoich celów, takich jak budowa wielkiego Izraela od Nilu do Eufratu. Pod osłoną amerykańskiej wojny prewencyjnej i okupacji Iraku, zainscenizowanych przez neokonserwatystów żydowskich, rząd Sharona systematycznie zagarnia wszystkie tereny posiadające naturalne źródła wody na zachodnim brzegu Jordanu w Palestynie.
Mur "wielkiego getta Arabów" budowany dziś na ziemiach Arabów Palestyńskich jest narzędziem izraelskiego zaboru naturalnych źródeł wody w Palestynie. Rabowana Arabom woda nie zaspakaja jednak konsumpcji Izraelczyków. Brak wody w subsydiowanej przez USA gospodarce izraelskiej jest tak wielki, że Izrael importuje wodę statkami z Turcji. Naturalnie są możliwe dostawy wody do Izraela z Iraku z rzeki Eufrat za pomocą rurociągu. Zobaczymy, czy neokonserwatystom uda się doprowadzić do tego, żeby na koszt i pod nadzorem USA taki rurociąg był zbudowany.
Hegemonia izraelska na Bliskim Wschodzie ma opierać się o wielki arsenał broni masowego rażenia, nuklearnej, biologicznej i chemicznej posiadanej przez Izrael. Dzięki pomocy neokonserwatystów-syjonistów rządzących w USA, Izrael może dominować Bliski Wschód, zwłaszcza, jak długo Bush, syjonista chrześcijański i fundamentalista protestancki, jest przy władzy.
Konkurencją Busha w wyborach jest partia demokratyczna od dawna nazywana przez republikanów "filią Izraela," ponieważ jest ona zdominowana przez finansistów-liberałów żydowskich. Ludzie ci mają inne cele i inne metody walki o swoją dominację polityczną i gospodarczą w Ameryce i Europie, niż ekstremiści syjonistyczni, którzy metodami rasistowskimi niszczą Palestyńczyków, żeby opanować całą Palestynę.
Jednym z zagrożeń partii demokratycznej jest fakt, że od lat walczy ona o swoją pozycję popierając rewolucję seksualną, rozwiązłość i "śluby" oraz "małżeństwa" miedzy ludźmi tej samej płci. Neokonserwatyści, którzy tradycyjnie używali tych samych metod co liberałowie żydowscy, żeby osłabić moralnie ludność, wśród której są mniejszością, teraz mogą perfidnie wykorzystać w propagandzie wyborczej te absurdalne i gorszące "małżeństwa" ludzi tej samej płci - małżeństwa potępiane przez większość ludności w USA, włącznie z fundamentalistami protestanckimi, którzy stanowią ostoję rządów Busha, sterowanych przez żydowskich neokonserwatystów.
Teraz Edwin Meese III, były minister sprawiedliwości przy rządzie Busha seniora i popierający kandydaturę na druga kadencje obecnego prezydenta, Busha juniora, ogłosił 10-go marca, 2004, w The Wall Street Journal, swój protest przeciw decyzjom liberalnych sądów apelacyjnych na Hawajach, Alasce i w Wermoncie, gwałcącym "Defence of Marriage Act of 1996" ("obrona aktu małżeństwa"). Sądy te orzekły, że pojęcie małżeństwa podlega ewolucji ("an evolving paradigm") i że tradycyjne małżeństwo jest pojęciem przestarzałym, arbitralnym i irytującym źródłem dyskryminacji przeciw prawom obywatelskim homoseksualistów, ponieważ każdy człowiek ma prawo do "autonomii w jego prywatnych stosunkach," włącznie z "osobistą decyzją dotyczącą małżeństwa."
Stanowisko takie jest racjonalizacją demoralizatorskich metod, stosowanych po to, żeby osłabiać moralność większości na korzyść, pasożytniczej często, mniejszości. Jest oczywiste, że od tysięcy lat, każda społeczność, i każda z wielkich religii, stała na stanowisku, że małżeństwo jest wyjątkową instytucją, która może związać związkiem małżeńskim jedynie mężczyznę i kobietę, w celu założenia rodziny. Podstawową jednostką stabilności, ciągłości i kultury społeczeństwa jest rodzina, oparta o związek małżeński mężczyzny z kobietą. Tak uważa większość ludzi na świecie i ten stan rzeczy jest politycznie korzystny dla Busha, fundamentalisty protestanckiego, który walczy w kampanii wyborczej przeciw demokratom kwestionującym tradycyjna instytucje małżeństwa.
Kerry, kandydat na prezydenta z ramienia partii demokratycznej, może zaklinać się, że jest szczerze i wiernie oddany sprawie Izraela, i wykazywać że jego dziadek był Żydem, ale jako liberał i demokrata nie może publicznie potępić "małżeństw" homoseksualistów, które to małżeństwa nazywane są przez liberałów "postępem socjalnym" w duchu tolerancji (live-and-let-live spirit). Urobieni przez media dominowane przez Żydów i liberałów, sędziowie amerykańscy często przekręcają znaczenie słów konstytucji i prawa, i legalizują swoimi wyrokami "małżeństwa" ludzi tej samej płci. Daje to Bushowi okazję mówić, że jest zmuszony bronić tradycyjnej instytucji małżeństwa i będzie jej bronił - potrzebna do tego poprawka konstytucji amerykańskiej. Rozgłos wokół obrony tradycyjnej instytucji małżeństwa może, jak zasłona dymna, przesłonić inne sprawy i przechylić szalę na korzyść Busha.
Prof. Iwo Cyprian Pogonowski
11 marca, 2004