Monika Olejnik rozmawia z księdzem Adamem Bonieckim, redaktorem naczelnym Tygodnika Powszechnego
(Archiwum)
UWAGA, WYWIAD NIE JEST JESZCZE ZREDAGOWANY. WERSJA POPRAWIONA JUŻ WKRÓTCE.
Monika Olejnik: Wczoraj Telewizja Publiczna wyemitowała film „Imperium ojca Rydzyka”. Według słów, które padały w tym filmie okazuje się, że ojciec Rydzyk przeprowadza milionowe transakcje finansowe bez zezwolenia władz zakonnych i kościelnych, czy tak powinno być?
Ksiądz Adam Boniecki: No oczywiście tak nie powinno być, to jest oczywista wymowa i tego filmu i, no to jest jasne. Ale zdumiewa w tym filmie właściwie bezradność. Bezradność wszystkich urzędów finansowych, celnych, bezradność zakonu. Przecież to wszystko nie dzieje się gdzieś potajemnie. W sumie, mimo całej tajemniczości ojca Rydzyka, on nie kryje co z tymi pieniędzmi robi. Swoje dzieło rozbudowuje na oczach wszystkich i, że tak powiem, tym się nawet chlubi.
Olejnik: No dlaczego wszyscy są bezradni w takim razie?
Boniecki: No to jest dziwne. Są dwie możliwości. Albo ksiądz Rydzyk jest w porządku, rzeczywiście jest zwolniony z podatków, rzeczywiście te sprawy były umorzone ponieważ nie można było mu wykazać winy. Pozwolenie przełożonych zakonnych, bardzo dziwne pozwolenie, które właściwie przekracza kompetencje przełożonych zakonnych, bo to należy do Stolicy Apostolskiej przy takich sumach, jakoś się uznane. Albo też ktoś się boi księdza Rydzyka, ale nie wiem dlaczego.
Olejnik: A czy według księdza redaktora ten film powinien być w ogóle wyemitowany. Przeciwko emisji tego filmu protestował „Nasz Dziennik”, protestowali parlamentarzyści, protestuje autorka filmu, fragmenty jej filmu zostały wykorzystane w filmie pana Jerzego Morawskiego bez jej zgody.
Boniecki: Tak, jest ten aspekt prawny. Autorka może dochodzić swoich praw, jeżeli zostało dokonane jakieś nadużycie. Mówiąc ogólnie, muszę powiedzieć, że alergicznie nie lubię donosów, także jeżeli one mają formę filmu. I nie wydaje mi się to najszczęśliwszą formą dyskusji z Radiem Maryja i rozwiązywaniem problemu Radia Maryja. Nie jestem zachwycony tym filmem, który sprowadza się właściwie do problemu pieniędzy. Do problemu tych nadużyć i nieuczciwości, które ksiądz Rydzyk wprzęga w realizowanie swojej ogromnej misji. Czy jego zwolennicy z tego powodu będą się czuli jakoś podkopani w swojej wierze i ufności, nie wiem. Boję się, że tak jak palacze niespecjalnie się przejmują wiadomością, że tanie papierosy, które kupują z przemytu, przyniosły Skarbowi Państwa jakąś stratę, że ta mentalność - cel uświęca środki - tutaj zafunkcjonuje. Tak że ja nie uważam, że to była najszczęśliwsza idea publikowanie, emitowanie tego filmu.
Olejnik: Czy ksiądz uważa, że ten film był donosem, dobrze zrozumiałam?
Boniecki: No oczywiście, że tak, dlatego, że on publicznie, w telewizji mówi: ksiądz Rydzyk jest wielkim oszustem podatkowym i oszustem celnym. Cała jego konstrukcja opiera się na materialnie, na oszustwach finansowych, no i że jest dyktatorem, no ale wielu było w historii redaktorów - dyrektorów bardzo skutecznych, którzy byli dyktatorami, nie zarzuca mu się, że używa to na swoją własną jakąś tam wygodę, tylko dla tego dzieła. W każdym bądź razie no jest on donosem, oczywiście.
Olejnik: Ale w każdym bądź razie istnieje problem Radia Maryja, to jest problem dla samego Kościoła, bo Radio Maryja wymyka się spod kontroli Kościoła. Sami biskupi narzekają na to, co się dzieje w Radiu Maryja, na to co jest mówione, mówi się, że to nie jest katolicki głos w naszym domu.
Boniecki: Halo, halo
Olejnik: Halo, czy ksiądz mnie słyszy, ja księdza słyszę, to jest Radio Zet, Gość Radia Zet, jest dziewiętnaście po ósmej, a gościem Radia Zet jest ksiądz - redaktor Adam Boniecki.
Boniecki: Halo, już jestem z powrotem.
Olejnik: Redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego” nie słyszeliśmy się przez chwilę.
Boniecki: Tak, jest to problem Kościoła Powszechnego, ale widać, że urzędu skarbowego także. Tylko ten problem jest w czym innym. W całej wizji Kościoła, w rozumieniu misji Kościoła tu jest teren dialogu. To w tym filmie, na szczęście, nie było właściwie dotknięte, jakieś aluzje do tego niemieckiego Radia Maryja, nic poza tym, a jednocześnie mieliśmy biskupów, którzy oklaskiwali ojca Rydzyka w czasie jakiejś tam uroczystości. Więc nawet w samym Kościele sprawa, jak widać nie jest taka jednoznaczna.
Olejnik: Ale czy to jest katolicki głos w naszym domu, Radio Maryja?
Boniecki: No pytanie jest bardzo delikatne, bo powiedziano, nie sądźcie a nie będziecie sądzeni. Moje rozumienie katolicyzmu jest inne, jest bardziej otwarte wobec innych. Ja widzę tam bardzo wiele różnych elementów, które podważają tą katolickość.
Olejnik: Ale wracając do filmu, może jednak warto sprawdzić, ktoś powinien sprawdzić skąd ojciec Tadeusz Rydzyk ma pieniądze, w jaki sposób dysponuje tymi pieniędzmi, czy powinien rzeczywiście mieć carte blanche na to co robi?
Boniecki: Z punktu widzenia kościelnego na obracanie takimi sumami trzeba mieć pozwolenie Stolicy Apostolskiej. Tu nie wystarczy carte blanche od prowincjała, dawnego. To jest na pewno sprawa urzędów finansowych, organów podatkowych, które tak sprawnie wykrywają różne bardziej skomplikowane afery. I na pewno tak. I wcale bym się nie zdziwił, gdyby za parę dni ksiądz Rydzyk stanął przed telewizorem i wyciągnął wszystkie dokumenty i powiedział oto kryształowa sytuacja, zostałem spotwarzony i pod względem finansowym jestem absolutnie w porządku i cała ta konstrukcja wtedy by się zawaliła.
Olejnik: No właśnie tylko, że problem jest w tym, że ojciec Rydzyk nie chce mówić, a chyba można sprawdzić czy jest pozwolenie Stolicy Apostolskiej na obracanie takimi pieniędzmi. W filmie była mowa o tym, tu cytuję, że dealerki ojca Rydzyka chodziły do kantorów z pieniędzmi, kupowały marki. Marki potem były przemycane do Niemiec i kupowano sprzęt za te marki, przywożono bez cła.
Boniecki: No tak, to jest ewidentne przestępstwo i to taką metodą robione bardzo chałupniczą, ale znów w odbiorze, mnie się zdaje, mnóstwa entuzjastów Radia Maryja, bardzo ważny jest element, za to jest kupowany sprzęt dla Radia Maryja, że ten środek nieuczciwy ostatecznie służy tak wzniosłem celowi, jak głoszenie świętych treści przez rozgłośnię. Więc wszystko to jest takie.
Olejnik: Narrator filmu, redemptorysta, ojciec Jerzy Galiński, który opowiadał o tym, co robi ojciec Rydzyk, w pewnym momencie powiedział: Tadziu, Radio Maryja jest twoje dziecko, ale odejdź, odejdź jeszcze dzisiaj - zaapelował do ojca Rydzyka.
Boniecki: Tak, no uderzała bezradność tego, tej prośby i po prostu nie ma cienia wątpliwości, że będzie to prośba nieskuteczna. Chyba tą drogą trudno będzie skłonić ojca Rydzyka do tego żeby odszedł.
Olejnik: Ale ksiądz redaktor nie odpowiedział mi na pytanie czy Radio Maryja wymknęło się spoza kontroli, czy to są właściwie teraz dwa kościoły, kościół Radia Maryja i Kościół Prymasa Glempa.
Boniecki: Tak, to nie ulega wątpliwości, że instytucja kościelna usiłuje jakoś tę kontrolę odzyskać. Tworzenie jednej komisji, drugiej, trzeciej to wszystko są te przejawy próby odzyskania kontroli. Ale oczywiście, że tak, że się wymknął i to jest fatalne.
Olejnik: I na koniec chciałam się dowiedzieć, czy ksiądz redaktor zgadza się ze słowami posła Marka Jurka, który powiedział: teraz kiedy zbliża się referendum europejskie telewizja pokazuje, że działa nie tyle już daleko jako narzędzie propagandy politycznej, ale jako narzędzie zwalczania przeciwników politycznych.
Boniecki: Ech.
Olejnik: To westchnienie co oznacza?
Boniecki: No, bardzo cienka jest granica propaganda, polemika, zwalczanie.
Olejnik: No dobrze, powinien być wyemitowany ten film czy nie, księże redaktorze?
Boniecki: Proszę, czy co robimy.
Olejnik: Czy ten film powinien się ukazać w telewizji czy nie?
Boniecki: Moim zdaniem nie.