27 października, 2007

Ugryziony w dupę żubr - już w zagrodzie.

Ano, Polska - "żubr, którego Kaczyński ugryzł w dupę" dała się jednak zapędzić do zagrody, skuszona obietnicami, wonnym wirtualnie siankiem i przyrzeczeniem, że w zagródce będzie Jej daleko lepiej niż samopas w puszczy.

Przegraliśmy.

Nietrudno zauważyć w mediach, kto naprawdę wygrał. Służący pięknie na dwóch łapkach Pan Premier Tusk głaskany jest po główce i merdającym ogonku we wszystkich mediach Współnoty Europejskiej, która niedługo stanie się państwem federalnym, a my Polacy - częścią wielkiego Sojuza Bratnich Republik.

Gratuluję wszystkim wyborcom PO - szczególnie tym młodszym - dobrego samopoczucia. Szczególnie po strasznych, raniących serca wszystkich "czujących prawidłowo" tortuach i zabijaniu biednej, słabej i bezbronnej kobiety - pani posłanki Sawickiej.

A my?

A czy to pierwszy raz dostajemy kopniaka za nasze zaniechania, czy brak potrzebnej wiedzy, rozsądku i odwagi?

Czy tym razem Polak będzie mądry po szkodzie?

 

3 czerwca, 2007

Przeprosić? Kto kogo?

Prezydent Lech Kaczyński bez żadnego problemu udzielił 2 czerwca br. wywiadu antypolskiemu i antykatolickiemu tygodnikowi "WPROST". Oto fragment:

- Czy pogodził się już pan prezydent z o. Tadeuszem Rydzykiem?
- Trudno mówić w tych kategoriach, bo osobiście o. Rydzyka widziałem dwa razy w życiu podczas większych uroczystości. Nigdy nie udzieliłem nawet wywiadu jego rozgłośni.
- Teraz by pan udzielił?
- W obecnej sytuacji raczej nie. Nie kryję, że u nikogo na świecie nie będę tolerował obrażania mojej żony.
- O. Rydzyk obraził Marię Kaczyńską?
- Nie ma wątpliwości, że w tej sprawie granice zostały przekroczone.
- Powinien przeprosić?
- Oczywiście, że powinien.

Panie Prezydencie, gdyby zapoznał się Pan z wypowiedzią o. Rydzyka i uczciwie ją ocenił, nigdy nie żądałby Pan przeprosin. Ojciec Rydzyk nie obraził Pańskiej żony.

A gdyby jeszcze posiadał Pan trochę honoru, niewątpliwie poczułby się Pan w obowiązku przeprosić nas - Polaków, za zorganizowanie w oficjalnej siedzibie Prezydenta RP, 8 marca 2007 roku sabatu postkomunistycznych czarownic.

Gdyby wreszcie posiadał Pan dobrą pamięć, wiedziałby Pan, że winien jest Polakom przeprosiny za kilka innych swoich działań lub zaniechań.

GDYBY, Panie Prezydencie!

 

19 stycznia, 2007

Wypić, zakąsić .... i beknąć...

W najnowszym artykule "Pochwala lenistwa" red. Stanisław Michalkiewicz pisze:

"[...] demonizmu nam nie brakuje, ale nie brakuje też pewnego rozleniwienia. Po co trudzić się jakimiś zbrodniami, skoro można w przyjemnej atmosferze wypić i zakąsić?

Tym właśnie rozleniwieniem objaśniam sobie artykuł ks. prof. Bartnika w "Naszym Dzienniku", gdzie autor najpierw stanowczo sprzeciwia się pogłoskom, jakoby w polskim Kościele panował jakiś kryzys, po czym ze znajomością rzeczy przedstawia wnikliwy opis tego kryzysu, pomstując na liczne środowiska i niektóre zakony, należące do przeciwnej partii. Czyż objaśnienie tej sprzeczności rozleniwieniem nie jest bardziej uprzejme, niż przypuszczeniem, że jest jakiś rozkaz ukrywania kryzysu w Kościele, mimo oczywistych objawów?"

"Wszystko to być może" jak mawia p. redaktor, ale jedno jest pewne, że zanim Mistrz przeczytał artykuł ks. prof. Bartnika, i zanim napisał powyższe, sam musiał niewąsko wypić i zakąsić. I beknęło Mu się. Bardzo nieładnie, bo publicznie. Ale czy liberałowie kiedy przejmowali się bardzo tym, co robią publicznie? Nawet ci konserwatywni? Cóż dla nich obrazić księdza? Laissez-faire! Wolność, równość, braterstwo! Róbta co chceta!

Autorytety latoś padają coraz częściej!

 

7 stycznia, 2007

Lustracja tak, ale przede wszystkim agentur i agentów działających przeciwko nam DZISIAJ!

       Na dzień przed uroczystym ingresem Księdza Arcybiskupa Stanisława Wielgusa w archikatedrze warszawskiej Jana Chrzciciela, większość z nas oddychała z ulgą, że bliski jest koniec ataków na Abpa Stanisława, i że władze polskiego Kościoła za Ojcem Świętym przyjęły najlepsze z możliwych rozwiązanie - spokój, wstrzymywanie się od gwałtownych i nieprzemyślanych opinii i działań - a zatem - uspokojenie wiernych naszego Kościoła, że mądrze panują nad sytuacją. To jedyne i najlepsze wyjście, znane przecież z początków chrześcijaństwa, wspomniał później podczas mszy Kardynał Józef Glemp: "św. Piotr nie był ideałem bez skazy, zwłaszcza gdy zaparł się Jezusa. Mimo to Jezus powierzył Piotrowi Kościół".

    I trudno się pozbyć refleksji, że gdyby w tamtych czasach zrobiono na Świętego Piotra, niewątpliwie winnego zaparcia się Chrystusa, taką, jak dziś nagonkę - ówczesny los Kościoła byłby pod znakiem zapytania. Ale któż z dzisiejszych faryzeuszy wrzeszczących "UKRZYŻUJ!" zna, lub pamięta tamten epizod z Ewangelii? Dziś członkowie kościoła liberalnego, czy jak ktoś powiedział - "kościoła Judasza", bardzo wybiórczo traktują Ewangelię, prawo naturalne, etykę i moralność.

Przerażające jest to, że dziś, to właśnie oni zwyciężyli.

    Mam nadzieję, że z naszą pomocą, niedługo będą się swym zwycięstwem cieszyć.
Krzyżowanie ks. abpa Wielgusa wykonano rzucając publicznie wszystkie możliwe, prawdziwe i nieprawdziwe szczegóły Jego życia na pożarcie gawiedzi!

    Teraz przychodzi czas na to, abyśmy w równym stopniu, ze wszystkimi szczegółami, odkryli publicznie PRAWDĘ o całym procesie tej łajdackiej nagonki. Kto, kiedy, dlaczego! Włączając w to działania niektórych członków rządu, urzędu Prezydenta RP, pewnych ludzi Kościoła, dziennikarzy i szefów jawnie antypolskich organizacji i antypolskich redakcji. To wszystko musi być wyjaśnione, fakty publicznie podane do wiadomości Polaków, a osoby winne linczowi sprawiedliwie ukarane! I nie może być tu zasłaniania się "demokracją" czy wolnością słowa! Nie ma takiej demokracji, która dopuszcza stosowanie bezkarnego linczu na osobie tak godnej, jak Ksiądz Arcybiskup Stanisław Wielgus!

To nie ustój demokratyczny. To ustrój barbarzyński!

    I zanim ktoś z polskiego rządu znów publicznie powoła się na tę "demokrację", niech najpierw - jak naucza Kościół, którego deklaruje się być członkiem - równie publicznie jak ich ofiara, wyzna swoje grzechy i zadośćuczyni im - naprawi to, w czym brał udział.

    Musimy również pamiętać o fakcie, który często umyka wielu najbardziej krzykliwym i zaperzonym promotorom lustracji (głównie lustracji w Kościele!)  Otóż niewątpliwie - wyjaśnienie i ukaranie działań UB, SB i innych komunistycznych służb oraz ich współpracowników, jawnych i tajnych, jest konieczne, jak konieczne jest wreszcie uznanie tych organizacji i ich nadbudówki - Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, jej poprzedników i następców, za organizacje przestępcze.

    Ale często zapominamy, że podobne organizacje istnieją i dzisiaj. Jakiś czas panowało przekonanie, że to tylko resztki SB oraz WSI są winne dzisiejszym aferom, napadom, morderstwom i innym przestępstwom. Ale okazało się, że nawet głośna likwidacja WSI nie zmniejszyła antypolskich i antykościelnych działań. Czyli są jeszcze inne!  To też są antypolscy agenci i ich współpracownicy. I lustracja TYCH ORGANIZACJI, ich likwidacja, to sprawa dla nas najważniejsza na dzisiaj!

 

6 stycznia, 2007

Metropolita Warszawski,
Jego Ekscelencja, Ks. Arcybiskup Stanisław Wielgus

 

Drogi Księże!

Z wielkim bólem i troską obserwowałem, wraz z większością Polaków, to wszystko, co stało się również bolesnym, osobistym doświadczeniem Księdza Arcybiskupa. A przecież, jak powiedział nasz wielki Prymas Tysiąclecia: "Wszystko, co nas spotyka - zdrowie czy cierpienie, dobro czy zło, chleb czy głód, przyjaźń ludzka czy niechęć, dobrobyt czy niedostatek - wszystko to w ręku Boga może działać ku dobremu". I jeszcze: "Wyjątkowe sytuacje zdołają nas uleczyć z choroby ludzi nasyconych, która pozbawia nas zdolności oceny prawdziwej wartości łyżki strawy i kromki zeschłego chleba".

Proszę pozwolić, Wasza Ekscelencjo, że wyrażę swoją radość z powodu mianowania Księdza Arcybiskupa Metropolitą Warszawskim przez następcę Św. Piotra - Ojca Świętego Benedykta XVI. Ta nominacja uradowała wielu z nas. I nie zmniejszą naszej radości okrzyki maluczkich, którzy ustanowili siebie sędziami nie bacząc na Tego, Który Jest W Niebie.

Życzę Waszej Ekscelencji dużo siły i wytrwałości i wierzę głęboko, że w swojej posłudze będzie Ksiądz Arcybiskup kontynuatorem swych wspaniałych poprzedników: błogosławionego arcybiskupa Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, sługi Bożego kardynała Augusta Hlonda, oraz sługi Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia.

Szczęść Boże!

Zbigniew Łabędzki
Kanada
6 stycznia, 2007

 

7 listopada, 2006

Milczenie jest złotem!

Stare polskie przysłowie powiada, że mowa jest srebrem, milczenie - złotem. Od tamtych dobrych czasów niestety, mowa dawno przestała być półszlachetnym metalem, a stała się czymś, co często nawet nazwać nie wypada. Przysłowie odnosi się oczywiście do zachowań osób publicznych, a więc dziś - polityków przede wszystkim. Tylko, że wielu dzisiejszych polityków, zapatrzonych w siebie, nie zna tych mądrych przykładów świetności polskiej tradycji.

Mowa wielu, że wymienię tu Giertycha-Juniora, jego krewniaka Wierzejskiego, Leppera, a także Jurka (Marka), często zamiast srebra przypomina jakieś zgrzytanie zepsutych, zardzewiałych mechanizmów, żeby nazwać to w języku nadającym się do publikacji. Tych ludzi nigdy nie nauczono innego przysłowia - pomyśl dwa razy, zanim powiesz raz.

Zepsucie obyczajów w życiu publicznym, to oczywiście nie tylko polski problem. To barbarzyństwo niszczące najwspanialszą niegdyś cywilizację i kulturę Europy, zapoczątkowali masowo jakobini podczas rewolucji francuskiej, a rozwijali dalej wszelakiej maści rewolucjoniści i i inni piewcy "rządów ludu". Dziś ta choroba przeszła nawet na członków tak zwanej "prawicy", cokolwiek to obecnie znaczy. Kiedyś - znaczyło stronę w parlamencie francuskim, po której zasiadała arystokracja (czy w Sejmie, dzisiaj, po prawej stronie, zasiada ARYSTOKRACJA?).

Oczywiście, ani Giertych, ani Wierzejski o tym nigdy nie pomyślą, zachowując się często jak potomkowie jakobinów, a Lepper na samo wspomnienie słowa "arystokracja" dostaje pewnie wysypki i czerwienieje ze złości na twarzy.

Widząc te braki podstawowych zasad wychowania wśród polityków, mądrzy ludzie dawno już wymyślili stanowisko rzecznika prasowego. To był jakże potrzebny bufor pomiędzy napastliwą i zawsze chętną do prowokacji zgrają dziennikarzy, a nie zawsze bystrym politykiem, który często dawał się im prowadzić za nos, z czego później wynikały, bywało nawet - międzynarodowe konflikty. Rzecznika natomiast za wpadkę wyrzucało się po prostu ze stanowiska - to było jego zawodowe ryzyko - i to był zazwyczaj koniec sprawy. Politycy pozostawali względnie czyści.

Panie premierze Kaczyński.

Rozumiemy potrzebę koalicji. Rozumiemy, że Giertych i Lepper. Ale także widzimy, że tym mężom w randze wicepremiera, a więc obserwowanym bacznie w cywilizowanym świecie, na widok telewizyjnych kamer "odbija po prostu szajba", żeby użyć ich języka. Odbija też czasem  Markowi Jurkowi, odbija Radkowi Sikorskiemu, odbija jeszcze paru innym. Ci ludzie (chłopcy!) nie potrafią "dwa razy pomyśleć", zanim coś powiedzą. Ci durnie gadają, nie - ci durnie TOKUJĄ przed kamerami jak zakochane głuszce - a inni później muszą zdrowo myśleć, aby te idiotyzmy odkręcać.

Panie premierze. Proszę im przydzielić dobrych i pyskatych rzeczników prasowych, oraz ochroniarzy, którzy będą ich odpędzać od kamer, mikrofonów, aparatów fotograficznych, itp. Za drogo ich wygłupy kosztują Polskę!

 

4 listopada, 2006

Dziś tylko cytat z Życia Warszawy:

" Noworodki umierały odłożone na szafkę

Dzieci, które przeżyły sztuczne poronienie, były zawijane w serwetę i odkładane na szafę, gdzie przez jakiś czas się ruszały, a czasem kwiliły. Nikt ich nie badał i tylko czekaliśmy, aż umrą - takie wstrząsające zeznania złożyła w warszawskiej prokuraturze pielęgniarka, która - jak twierdzi - w 1997 r. była świadkiem tych wydarzeń - pisze "Życie Warszawy".

Prokuratura nie chce się jednak wypowiadać w tej sprawie. Mogę potwierdzić, że jest prowadzone śledztwo w sprawie znieważenia zwłok - mówi prokurator Maciej Kujawski, rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej.

Sprawa dotyczy tzw. terminacji ciąży, czyli porodów sztucznie wywoływanych przez lekarzy z powodu wad rozwojowych płodów. Mówiono nam, że chodzi o ciąże obumarłe, ale było inaczej. Jak się rodziły żywe, położna kazała nam ochrzcić je wodą i zawinięte w serwetę odkładać na szafę. One się ruszały, kwiliły - mówi prosząca o zachowanie anonimowości pielęgniarka B., która po takim koszmarze odeszła z pracy. "
[ Czytaj więcej ]

 

14 października, 2006

 

Abp Życiński: Darwin miał rację

 

nikt poważny nie krytykuje teorii Darwina

 

Tym razem JE e-abp Józef Życiński, jakby to powiedzieli konkretni Amerykanie, "went bananas" albo "flipped his lid", co delikatnie i z należnym szacunkiem przekładając na polski znaczyłoby że "Myśl Jego Ekscelencji wystrzeliła w zupełnie niespodziewanym kierunku!"

Ekscelencja pozbawiony swej ulubionej zabawki, to znaczy młotka do walenia w Radio Maryja (Atak na RM będzie atakiem na Episkopat), musiał znaleźć sobie inną zabawkę. I znalazł. Darwina! Jego Ekscelencja przeczytawszy wersję skróconą teorii Darwina 101 dla uczniów szkół amerykańskich, zapałał do niej taką miłością, że z marszu uderzył w nie spodziewającego się ataku z tej strony wiceministra edukacji Mirosława Orzechowskiego.

Wirtualna Polska, powołując się na IAR, podaje w tytule, odpowiednio grubymi literami:

        Początek cytatu:

Abp Życiński: Darwin miał rację, panie wiceministrze!

Arcybiskup Józef Życiński skrytykował wiceministra edukacji Mirosława Orzechowskiego, który zanegował teorię ewolucji. Dodał, że nikt poważny tego nie robi.

Zdaniem arcybiskupa Życińskiego, słowa wiceministra Orzechowskiego nie najlepiej świadczą o jego wiedzy. W wywiadzie dla dzisiejszej "Gazety Wyborczej" wiceminister stwierdził, że teoria ewolucji to opowieść o charakterze literackim, pomyłka, którą legalizowano jako obowiązująca prawdę.

Stawianie na jednej płaszczyźnie obrony embrionów i krytyki teorii ewolucji jest szalonym pomysłem, który może wyrządzić wielką krzywdę obrońcom życia - powiedział arcybiskup Józef Życiński w homilii podczas mszy w Lublinie.

Według arcybiskupa, kiedy zaczyna się sugerować, że teoria Darwina jest niezgodna z nauczaniem chrześcijańskim, wyrządza się krzywdę tej religii. Metropolita lubelski przypomniał, że Jan Paweł II mówił dziesięć lat temu, że teoria ewolucji nie jest już jedynie hipotezą, ale poważną teorią naukową, której nie można dziś odrzucić. Zaznaczył, że dla chrześcijanina Bóg mógł stworzyć świat i człowieka zgodnie z teorią ewolucji."
        Koniec cytatu

Jego Ekscelencja krytykując wiedzę wiceministra edukacji, niestety sam pokazuje, że wypowiada się w materii, na której temat wie bardzo mało. A to, co wie, zapamiętuje prawdopodobnie z liberalnych broszurek krytyków nauki i teorii Kościoła Katolickiego. Powołując się na Ojca Świętego Jana Pawła II, jak to też już nam pokazał wiele razy - przekręca Jego słowa dowodząc, że albo ich nie czytał, czerpiąc dane ze swoich broszurek, albo czytał, ale świadomie je przekręcił. Oto tekst przemówienia Ojca Świętego - po angielsku, niestety. Nie znalazłem oficjalnego tekstu po polsku.

http://www.newadvent.org/library/docs_jp02tc.htm

Ciekawe, że Papież nigdzie w swoim tekście nie wspomina Darwina. Mówi o teorii ewolucji, dodając w pewnym miejscu:

" I, aby powiedzieć prawdę, raczej zamiast o teorii ewolucji, powinniśmy mówić o wielu teoriach ewolucji. Z jednej strony ów pluralizm wynika ze zróżnicowanych wyjaśnień podsuwanych jako mechanizmy ewolucji, z drugiej - z różnymi filozofiami na których są oparte. Stąd istnienie materialistycznych, redukcjonistycznych i spirytualistycznych interpretacji. Co tu powinno decydować, to prawdziwa rola filozofii, a poza nią - teologii."

Jego Ekscelencja e-abp Józef Życiński już od dłuższego czasu pożegnał się z naukową myślą i interpretacją rzeczywistości, wybierając łatwiejszą, przyjemniejszą i "obfitującą w profity" drogę politycznego propagandysty liberalnych ideologii.

Niech Dobry Bóg wybaczy Ekscelencji, a Episkopat przyjrzy się tej propagandzie eurobiskupa z większą uwagą.

 

5 października, 2006

Wierzejski "gruchnął" i "wstrząsnął".  Nowy Lepper w koalicji?

Portal WP: "Antoni Macierewicz szefem kontrwywiadu wojskowego - ta wiadomość gruchnęła wczoraj wieczorem i od razu wstrząsnęła koalicją. Wiceszef Ligi Polskich Rodzin uważa, że ta nominacja to koniec tajnych służb, bo na ich czele stanął człowiek, którego współpracownicy, a być może i on sam, wynosili tajne informacje do zaprzyjaźnionych mediów - czytaj: do „Gazety Polskiej”.

 

Wierzejski znów dorwał się do kamer. Pluje właśnie na Macierewicza. (Wydarzenia, Polsat, 5 października 2006)

Proszę kliknąć na zdjęcie, aby obejrzeć wyjątki z wywiadu

Ledwie koalicja rządowa pozbyła się jednego idioty, natychmiast podsunięto następnego. Również z tzw. "koalicjantów". Wierzejski od dawna pokazywał szczególną "klasę" w swoich wystąpieniach, niedaleko odchodząc od swego Szefa. Dotychczas wielu z nas uważało wyskoki Giertycha i Wierzejskiego jedynie za młodzieńcze i niedorosłe próby pokazania się w mediach. Ale czas i wydarzenia, jakimi jesteśmy dziś swiadkami świadczą, że tak jak w przypadku Leppera, tak i za wyskokami Wierzejskiego może stać ktoś znacznie poważniejszy.

Dziennikarz Polsatu na końcu spotu mówi: "Wojciech Wierzejski nie napisał i nie powiedział niczego, czego wcześniej wielokrotnie o Antonim Macierewiczu nie pisali lub nie mówili politycy opozycji".

Zgadza się, politycy opozycji. I Wierzejski dołączył do nich w najciekawszym momencie.
Zresztą, Wierzejskiemu i jego chłopakom zdarzyło się pluć na Macierewicza o wiele bardziej drańskim językiem!. Swego czasu w LPR i Młodzieży Wszechpolskiej krążyło tysiące ulotek z kalumniami na Macierewicza, co zmusiło nas do przeciwstawienia się tej nagonce, bardzo przypominającej dawne, ZMP-owskie czasy "młodych komunistów". Rezultatem było znane już dziś szeroko "13 pytań do Antoniego Macierewicza", odpowiadające na LPR-owską nagonkę. Po naszym artykule i interwencjach nagonka ustała, ale jak widać, stare nienawiści nie rdzewieją.

Pytanie - czy to tylko nienawiść, czy jednak coś więcej? Jeśli Wierzejski i spółka nie przestaną natychmiast swojej "lepperiady", będzie znaczyło to tylko jedno. Jak Lepper, są sterowani. Przez "NICH", którzy, jak powiedział w Stoczni Gdańskiej Jarosław Kaczyński, stoją dziś tam, gdzie kiedyś stało ZOMO!

 

26 września, 2006

Jeszcze o zdjęciu i komentarzu poniżej

Podirytowała mnie, przyznaję, ta rabinacka mycka na głowie głowy suwerennego państwa. W końcu jeśli Putin tam też był i mycki sobie na głowe włożyć nie dał, mógł to zrobić i Kaczyński. Uległością z Izraelem daleko się nie zajeżdża.
Ale głównie poirytowały mnie pierwsze komentarze/cytaty NASZYCH, polskich mediów. Zamieściłem najważniejsze. I dostałem za to, całkiem słusznie niemało jobów, włączając w to mojego Sąsiada z Zapisków. Chodzi o cytat przypisany przez media Prezydentowi RP:
"to reżim nazistowski doprowadził do tej tragedii (
holokaustu oczywiście, )"

Bo nie dopisałem tego, co pokazało się dopiero nieco później, że Lech Kaczyński jednak powiedział coś więcej. Cytuję całe zdanie:
"Tragedię tę przygotował i zrealizował reżim niemiecki, reżim nazistowskich Niemiec. I jeżeli w tej zbrodni pomagały także inne reżimy, to reżimy tych państw, które były ówcześnie związane z Rzeszą Niemiecką. Natomiast Polska od 1 września 1939 roku znajdowała się z Rzeszą Niemiecką w stanie wojny."

No, ale skoro nikt z otoczenia prezydenta nie interesuje się wyskokami mediów (chyba,  że bezpośrednio obrażają prezydenta, Polska liczy się jakby mniej), skoro prezydent i premier podkreślają na każdym kroku, że do mediów się nie mieszają, to hulaj dusza!

No i mamy dziś dalszy ciąg tego "róbta co chceta" w mediach. Podsłuchy na terenie hotelu sejmowego!

 

11 września, 2006

Mosze Kacaw: Polska prawdziwym przyjacielem Izraela
Lech Kaczyński: Polska może zwiększyć siły ONZ w Libanie
Mosze Kacaw: Na ziemi polskiej działali naziści i ich kolaboranci, dążąc do zagłady narodu żydowskiego
Lech Kaczyński: to reżim nazistowski doprowadził do tej tragedii
Media: Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej

 

31 sierpnia, 2006

Palił trawkę, ale się nie zaciągał

"O zmarłych tylko dobrze". Tylko, jak wtedy "historia ma oceniać"?

Jacek Kuroń, okazuje się, "negocjował" ze Służbą Bezpieczeństwa. Przyznam się, że kiedy minęło już moje osłupienie po przeczytaniu tego tytułu w polskojęzycznej prasie, roześmiałem się głośnym i niepowstrzymanym śmiechem.
Kiedy rozmawiałem zaraz po tym z kilkoma moimi przyjaciółmi, z którymi braliśmy udział w masowej, spontanicznej i szerokiej na całą Polskę organizacji protestów i strajków w 1980, nasz śmiech był jeszcze głośniejszy! Śmiech musiał szybko ogarnąć całą Polskę, ktoś doniósł o tym "samodzielnemu i niezależnemu budowniczemu Solidarności i Demokracji" - 'Bolkowi' Wałęsie,  który niedługo po tym wyskoczył publicznie:
"Ja, Lech Wałęsa, upoważniłem Jacka Kuronia i jeszcze ok. 20 innych osób do wszelkich możliwych rozmów, nawet z samym szatanem, a co dopiero bezpieką, w celu odblokowania marszu do wolnej Polski
".

Nasz śmiech stawał się wciąż głośniejszy. Zaraz po Bolku odezwał się Michnik-Szechter, obrażony za publiczne ujawnienie "negocjacji Kuronia". Kuracja antyalkoholowa wyraźnie mu nie pomogła:
"Jacek Kuroń, który wszystkim podawał rękę i wszystkim wybaczał, pewnie wybaczyłby także i tym draniom ...
Podobnie jak aparatczycy partyjni z epoki PRL także i ci nieświęci młodziankowie więcej zaufania mają do słów oficerów SB i szpicli niż do słów ludzi, którzy byli przeciwnikami dyktatury.

Zapomniało "słoneczko Europy", że to on przecież "nobilitował" tych "drani, oficerów SB i szpicli" całując się w pijackim widzie z Kiszczakami i nazywając ich "ludźmi honoru"!

Niezły kawał walnął też kierownik Senatu Borusewicz. Stwierdził z powagą, że "była grupa opozycjonistów, która prowadziła rozmowy ze Służbą Bezpieczeństwa".

Tak, panie Borusewicz. To, to my doskonale wiemy. Rozmawiali z SB, ale nie donosili. Jak Klinton - palił, ale się nie zaciągał.

Co za kretyńska menażeria!

 

11 sierpnia, 2006

Najlepszą obroną jest atak .... terrorystów!

          "Udaremniony atak terrorystów" na samoloty brytyjskie wywołał zdaje się, sądząc po reakcjach zwykłych obywateli puszczonych (dosłownie!) w skarpetkach na punktach kontrolnych terminali lotnisk, bardziej wściekłość na działania ich oficjeli, niż na odnowione zagrożenie terroryzmem. Wielu ludzi (i wiele niezależnych mediów) łączy bowiem datę ogłoszenia "ataku" z sięgającą dna oceną opinii publicznej w USA i Wielkiej Brytanii na temat ich rządów.

Wzrastająca antywojenna (i antyizraelska) rebelia polityków i generałów, rosnące demonstracje, coraz ostrzejsza krytyka w niezależnych mediach sprawiły, że Bush-Blair Team musiał sięgnąć do jakichś bardziej zdecydowanych działań medialnych, które przywróciłyby ich "wiarygodność".

I oto, jakże miłosierna odpowiedź na ich modlitwy - odkryto właśnie spisek. Jazgot przybocznych mediów o "wysoce skomplikowanych technicznie 'płynnych' materiałach wybuchowych", które może w domu zrobić każdy przeciętny chemik. Kabaretowe wręcz opisy odbierania pasażerom butelek z mlekiem dla niemowląt, szminek, przyborów do golenia, książek - mogących zawierać owe "wybuchowe płyny" i detonatory - i następnie ładowanie tego wszystkiego do przedziałów towarowych tychże samych samolotów, jakby tam ewentualne bomby nie mogły zadziałać, świadczy o tym, że cała ta akcja to twór specjalistów od inżynierii medialnej, a nie rozsądnych i trzeźwo myślących agentów służb policyjnych.

Pisze prof. Pogonowski:
"Bliska przyszłość wykaże, kto z tego spisku ma największą korzyść i czy mógł on być kontrolowany przez manipulację służb specjalnych współpracujących z Izraelem. Co za tym przemawia to moment, w którym ten spisek został podany do wiadomości publicznej, jak też odwrócenie uwagi od masakry w Libanie i kultywowanie nastroju zagrożenia, w celu dalszego prowadzenia "wojny przeciwko terrorowi." Chodzi przecież o podtrzymywanie solidarności zachodu z Izraelem, który "ma prawo bronić się."

Jeszcze bardziej otwartym tekstem nadaje korespondent-gwiazdor Wildstein-TV - Piotr Kraśko (choć najpierw świeczkę bogu wojny):
"Amerykanie są zaniepokojeni, a będą jeszcze bardziej. Bo przed nami dokładnie miesiąc i jeden dzień do piątej rocznicy zamachu na World Trade Center. A przy okazji każdej kolejnej rocznicy Alkaida uprzedzała, że szykuje Amerykanom następną krwawa łaźnię. Wydano miliardy dolarów i zatrudniono tysiące ludzi aby Ameryka była bezpieczna, ale okazało się, że to nie wystarczy.[...]

... teraz ogarek prawdzie:
"Wczoraj opublikowano badania z których wynika, że wojna w Iraku - w Ameryce jeszcze nigdy nie była tak niepopularna jak teraz. Ale to, co wydarzyło się w ciągu ostatnich godzin może tę sytuację całkowicie zmienić. Strategia Białego Domu polega na przekonaniu Amerykanów, że ich kraj jest w stanie wojny z ludźmi, którzy zrobią wszystko, aby zabijać Amerykanów. Jeżeli prezydentowi Bushowi uda się przekonać do tego swoich rodaków, to jego notowania wzrosną, a republikanie mogą wygrać w listopadzie wybory do Kongresu."

No i oczywiście prezydent Bush. Z marsową miną, bez zwyczajowego uśmieszku tępaka, zatroskany, mówi wolno, z namaszczeniem, ważąc każde słowo:

"Ostatnie aresztowania, o których nasi obywatele właśnie się dowiadują, są brutalnym przypomnieniem, że ten naród jest w stanie wojny z islamskimi faszystami, którzy użyją wszelkich środków, aby zniszczyć tych z nas, którzy kochają wolność."

Islamski faszyzm. Wyrażenie coraz częściej pojawiające się w amerykańskich mediach - znalazło wreszcie swój kulminacyjny punkt w wypowiedzi Busha. To nic, że to, co się dzieje w krajach islamskich nie ma nic wspólnego z faszyzmem. Nieuk Bush o tym nie wie, choć powinni wiedzieć jego doradcy. Ale jakie to wygodne. Faszyści - odwieczni wrogowie Izraela (to nic, że faszyzm istniał tylko parę dziesiątek lat)! Czy ktoś odważy ująć się za "faszystami"???

"Kiedy faszyzm przyjdzie do Ameryki - przybędzie on w przebraniu antyfaszyzmu"

Nic dodać, nic ująć. Ale skóra cierpnie. I nie chodzi tu o coraz bardziej mityczną Alkaidę.

 

9 sierpnia 2006

DELEGAT - ogłupiające "Reality Show"

Cyrkiem w sprawie niejakiego "Delegata" rozpoczętego przez niepolską "Rzeczypospolitą",  medialni specjaliści od ogłupiania Polaków wydali się trafić w dziesiątkę. Wciągnięto do niego nie tylko zawodowych krętaczy w rodzaju Wałęsy & Co, ale również, niestety, ludzi, od których powinniśmy wymagać większej rozwagi i ostrożności w wypowiadaniu się dla "merdiów", jak to trafnie określa Michalkiewicz.

Od Prymasa Polski, po ks. prałata Jankowskiego, nasze autorytety prześcigają się w obliczaniu procentów, wyliczaniu podejrzanych - czyli w rezultacie - w czynnym udziale w tym narzuconym nam cyrku! I wszystko na poziomie "wiadomości" w sezonie ogórkowym - UFO, potwór z Loch Ness, kręgi w zbożu, itp.

Ludzie, czy deszcze po suszy nie ochłodziły Was wystarczająco??? Czy tak trudno pismakom i operatorom niepolskich mediów powiedzieć NIE??? Czy tak trudno oświadczyć - "spokojnie, poczekajmy, aż się sprawy wyjaśnią?" Ks. Isakiewicz-Zalewski we wiadomościach rano, po południu i wieczorem, boję się już otworzyć lodówkę!!!

Drodzy księża, kochani ojcowie. Tośmy tyle razem walczyli o to, aby odrzucić to nieszczęsne  "księża precz od polityki", abyście teraz z własnej i nie przymuszonej woli  brali udział w igrzyskach???

Panowie Kaczyńscy, Panie Wasserman, Panie Dorn, Panie Macierewicz - czyńcie Waszmościowie szybciej swoją powinność, bo nas ogłupieją do reszty!!!

 

25 lipca, 2006

Konia kują, a "Katolicka" Agencja Informacyjna podstawia nogę!

Dzisiejsza Wirtualna Polska powołując się na PAP powiadamia z dumą:

"Nazwiska 70 funkcjonariuszy SB ujawniła KAI
[PAP 12:30]
Nazwiska 70 funkcjonariuszy SB zwalczających Kościół katolicki w PRL oraz metody ich pracy, w tym działań operacyjnych wobec księży najbardziej "wrogich" państwu, przedstawił w swojej publikacji dziennikarz Katolickiej Agencji Informacyjnej Bogumił Łoziński.
Łoziński powiedział, że świadomie opublikował te nazwiska. Obecnie publikuje się nazwiska księży jako tajnych współpracowników, ale musimy pamiętać, że za tymi księżmi stali właśnie ci ludzie - pracownicy SB - których zadaniem było złamanie ich, niszczenie fizyczne, do morderstwa włącznie - powiedział."

Ano, mamy następny brzydki przekręt "Katolickiej" Agencji Informacyjnej, strojącej się teraz (bo to modne i bezpieczne) na bohatera. Tymczasem autor tekstu w KAI, Łoziński, niczego nie ujawnia, i niczego "świadomie nie publikuje". Nie jest żadnym odkrywcą, badaczem czy niezłomnym bohaterem!

Łoziński po prostu bezczelnie zrzyna dane z dość starego już Biuletynu IPN (styczeń 2003).

Tak to Katolicka Agencja (jedno prawdziwe słowo w tej nazwie - agencja) Informacyjna, robiąc siebie na bohatera, aby podreperować swój dość mocno zbrukany image, wpadła jeszcze głębiej w ... błotko.

Warto przypomnieć, że jeszcze niedawno ks. biskup Pieronek (jeden z szefów KAI-u) usprawiedliwiał kłamstwa tajnego agenta ks. Czajkowskiego:

 "Pytany o to, jak skomentuje fakt, że w maju ks. Czajkowski zaprzeczał, iż współpracował z SB, bp Pieronek powiedział: "nawet w sądzie człowiek nie ma obowiązku przyznać się do popełnionego przestępstwa. To jest normalny odruch obrony i tego mu nie wolno odmawiać".

To już nie jest "prawda inaczej", obywatele KAI-owcy. To będzie niedługo cały "DEKALOG INACZEJ"!!!

 

16 lipca 2006

"Kłamstwa, łajdackie kłamstwa i statystyki"

13 lipca, w niepolskiej Rzeczypospolitej (chodzi o gazetę codzienną) ukazała się notatka, powtórzona natychmiast przez inne, równie niepolskie media, podająca najnowsze sondaże dot. wyborów Prezydenta miasta Warszawy. Statystyki zmajstrowała w środę, 12 lipca, firma GfK Polonia, lepiej znana na świecie jako pieknie brzmiące po polsku: GfK - Gesellschaft für Konsum-, Markt- und Absatzforschung, z Norymbergi zresztą. Oto one:

37% Kazimierz Marcinkiewicz
34% Hanna Gronkiewicz-Waltz
21% Marek Borowski

Dwa dni później firma TNS OBOP (jeśli ktoś myśli, że może przynajmniej TA firma jest polska - myli się. Jej naczelny urzęduje oficjalnie w Londynie nad Tamizą) sporządziła swój sondaż. Oto on:

43% Kazimierz Marcinkiewicz
26% Hanna Gronkiewicz-Waltz
11% Marek Borowski

Taka różnica w zachowaniach respondentów w przeciągu dwóch dni jest po prostu statystycznie NIEMOŻLIWA, chyba, że wszystkim trzem wydarzyłby się jakiś kataklizm. A tego w tych dniach nie było.

W związku z tym albo kłamie, i to bezczelnie, GFK, albo OBOP, a najprawdopodobniej obie super-firmy.

A tak dalej być nie może! Bo takie kłamstwa są o wiele bardziej niebezpieczne i szkodliwe dla Polski, niż afery Rywina i innych.

Wierzę, że nasz nowy rząd dobierze się kłamliwym statystykom, jeśli już nie do skóry, to przynajmniej do kasy.

 

9 lipca, 2006

Jeszcze jeden "dyplomata inaczej!"

Media izraelskie podały, że ambasador Izraela w Warszawie Dawid Peleg podjął decyzję o bojkotowaniu polskiego ministra edukacji narodowej Romana Giertycha, członka skrajnie prawicowej partii, oskarżanej przez Izrael o antysemityzm. Rzecznik ambasady Izraela w Polsce Michael Sobelman specyzował, że nie chodzi tu o bojkot w dosłownym znaczeniu, lecz o niechęć w kontaktach z ministerstwem, na którego czele stoi reprezentant partii nacjonalistycznej.

Ambasador Izraela w Polsce, Dawid Peleg, złamał jedną z najważniejszych zasad dyplomatycznych, że ambasady nie mieszają się i nie komentują publicznie działań władz państwa, na którego terenie urzędują. Międzynarodowe obyczaje i umowy uświęcone setkami lat doświadczeń mają na takie zachowanie jedną odpowiedź: Ambasador taki jest natychmiast uznawany za persona non grata - czyli osobę niepożądaną w kraju.

I taka powinna być odpowiedź polskiego rządu.

A rzecznik ambasady Izraela Michael Sobelman powinien być odwołany przez swoich bossów, bo zrobił z siebie idiotę. Oskarżanie LPR o nacjonalizm przez przedstawiciela jednego z najbardziej nacjonalistycznych rządów na świecie - to objaw kompletnej niewiedzy rzecznika. No, ale to już problem Izraela.

 

8 lipca, 2006

Skandal w IPN! Upiory poprawności politycznej wygrały ponownie.
Śledztwa nie będzie!

Prawie dwa tygodnie zajęło Instytutowi Pamięci Narodowej udzielenie informacji na temat ewentualnego wznowienia śledztwa w sprawie prowokacji kieleckiej. O ponowne wszczęcie umorzonego w 2004 r. śledztwa do premiera Kazimierza Marcinkiewicza i prezesa IPN Janusza Kurtyki zwróciło się kilkudziesięciu wybitnych polskich naukowców. Ostatecznie IPN zadecydował jednak, że śledztwo nie zostanie przeprowadzone ponownie.

Pełny tekst w ND

 

12 czerwca 2006

Wojciech Wierzejski, LPR:   "W związku z faktem, iż na łamach prasy powiela się oskarżenie, że w programie "Prosto w oczy" za "normalne i uczciwe" uznałem istnienie w II RP tzw. gett ławkowych oświadczam, iż jest to nieuprawniona manipulacja moją wypowiedzią, która wypacza jej sens i kontekst "

Panie Wierzejski, mądrzy Polacy powiadają: "nie potrafisz, nie pchaj się na afisz". Pan wiele razy "pchał" się, a Pańskie wypowiedzi nawet mniej wyrobieni jurnaliści wykorzystywali skwapliwie nie tylko przeciwko Panu, ale przeciwko Pańskiej partii i przeciwko na wszystkim. Za młody i za głupi jest Pan jeszcze do pojedynków z Moniką Olejnik i innymi asami liberalnych mediów. Ci cwaniacy jedną ręką rozkładają Pana na łopatki.

Proszę zatem zrezygnować z publicznych wypowiedzi, schować pychę głęboko do kieszeni, zaszyć się gdzieś w spokojnym miejscu -  i poduczyć nieco. Wydorośleć. Zmężnieć.

Kumasz Pan, Panie Wierzejski ??

 

19 maja, 2006

Antoni Macierewicz: Minęło już osiem miesięcy działania Sejmu - czas, by pan marszałek Jurek znalazł czas na debatę Sejmu nad sprawozdaniem komisji [orlenowskiej]. Póki bowiem nie zostanie ukarana góra, mafia będzie bezkarna.

Pan Jurek jest bardzo zajęty wzywaniem innych do przepraszania, oraz ochroną podpadniętych posłów PO.

 

16 maja, 2006

To nie ja, to Jurek!

Lider Platformy Obywatelskiej Jan Rokita wyjaśnił, że nie zrzekł się immunitetu poselskiego, ponieważ zakazał mu tego marszałek Sejmu Marek Jurek. Zrzeczenia się posłowi immunitetu w sprawach związanych z wykonywaniem mandatu zabrania konstytucja.

Coraz częściej mam wrażenie, że marszałek Jurek jest "Prawy i Sprawiedliwy" INACZEJ.

 

14 maja, 2006

"Jeśli chodzi o Polskę w Unii Europejskiej, to YES, YES, YES!" - tak zadeklarował polski przecie Premier Kazimierz Marcinkiewicz, włączając się następnie w chór śpiewający zwędzoną Beethovenowi "Odę do Radości", będącą nowym hymnem Unii. Rozumiem potrzebę pojednawczych gestów Premiera, ale jego udział w Paradzie Schumana to już wyraźna przesada, i co gorsza - zły sygnał dla nas - Polaków. Bo śpiewanie w zgodnym chórku wraz ze zdrajcami i agentami to byłoby jeszcze pół biedy - ot - kumple Marcinkiewicza świadczą o nim.

Ale wykorzystanie małych i nieświadomych dzieci jako widowiskowej podpory dla tej imprezy, to już jest podłość. I pan to poparł swoim udziałem, mimo ostrzeżeń, panie Premierze Marcinkiewicz!

Jaki następny pański ruch, panie Premierze? Udział w paradzie gejów i lesbijek?

 

Izraelska prasa wzywa do bojkotu Giertycha

Ambasada Izraela w Warszawie powinna unikać oficjalnych kontaktów z ministrem edukacji w Polsce, Romanem Giertychem – taki apel wystosowała najpopularniejsza izraelska gazeta „Jedijot Ahronot”.

Zatem stosując podobny ruch, rząd polski, którego członkiem jest Roman Giertych powinien unikać kontaktów z ambasadą Izraela w Polsce? Czy szefowie "Jedijot Ahronot” nie cierpią przypadkiem na przerost ambicji?

 

 

6 maja, 2006

Roman Giertych i Andrzej Lepper wicepremierami w rządzie Marcinkiewicza.

Panowie, serdeczne gratulacje. Złożyliście właśnie przysięgę:

"Obejmując urząd wiceprezesa Rady Ministrów [..] uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom Rzeczypospolitej Polskiej, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli, będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem. Tak mi dopomóż Bóg."

Panowie! Otrzymaliście właśnie "złoty róg i czapkę z piór". Przywołaliście Bożą pomoc. Chcę wierzyć, że zawsze będziecie o tym pamiętać.

 

Helena Łuczywo prowadzi Gazetę Wyborczą do walki

Wiercąca w uszach cisza liberalnych mediów, jaka zapanowała po 3 maja, nawet przerywana od czasu do czasu wstawkami z Chrzanowskiego, nie mogła trwać długo. Do boju zatrąbiła pani Helena Łuczywo, pierwszy generał (oops! - pierwsza generałka oczywiście!) A. Michnika.

Oto kilka próbek stylu, który zechciała nam pani generałka zaprezentować, znanego już nam jako "styl KPP"

"Prezydent Lech Kaczyński mówi o pozytywnej ewolucji obu tych partii (SO i LPR). Kpi czy o drogę pyta? Przypominają się słowa Czesława Miłosza: "Jest ONR-u spadkobiercą Partia". Dziś partia Kaczyńskich jest sojusznikiem naśladowców ONR-u i PZPR-u w jego najgorszej i najpodlejszej postaci. Każdy z nas zadaje sobie pytanie, co to oznacza dla mnie? Czy nie ma w tym wszystkim jakiejś naszej wspólnej winy? Czy przez własne zniechęcenie i zaniechanie nie torowaliśmy drogi do władzy tym, którzy nieuchronnie będą psuli Polskę. Stawiamy te pytania dziś, bo już na jesieni odbędą się wybory samorządowe. Ich rezultat zależeć będzie od nas samych. To my możemy sprawić, by ta niemoralna i egzotyczna koalicja otrzymała od Polski demokratycznej czerwoną kartkę."

"MY" to znaczy KTO, pani Redaktorko?

 

3 maja, 2006

EUropka, EUropka!

"Z okazji drugiej rocznicy wejścia Polski do Unii Europejskiej Polska Fundacja im. Roberta Schumana zorganizowała w piątek, 28 kwietnia, Śniadanie Europejskie.
W spotkaniu, między innymi udział wzięli Premierowie Tadeusz Mazowiecki i Jan Krzysztof Bielecki, ministrowie Jarosław Pietras, Anna Fotyga, Ryszard Schnepf, Andrzej Krawczyk oraz Prezydent Miasta Warszawy Mirosław Kochalski."

Czy członkowie rządu i rządzącej partii PiS muszą brać udział w tej niesławnej już od lat imprezie, gdzie tysiącami zagania się do udziału w niej otumanionych unijną propagandą uczniów szkół podstawowych i średnich???  (Fragment z listu do rzecznika prasowego rządu).

 

20 kwietnia, 2006

Monisia i Romuś

Monika Olejnik:  Zwycięska twarz, zwyciężył pan wczoraj.

Roman Giertych:  Oj nie, wcale nie zwycięska tylko wymęczona. Pani redaktor skończyła wczoraj ze mną rozmawiać o 23.10, dzisiaj o 8.00.

Monika Olejnik:  O 8.14 zaczynamy od nowa.

Ufff! Z wywiadu Ojejnik i Giertycha w Radiu Zet zakończonym wiele mówiącym stwierdzeniem Giertycha, ponoć katolika i narodowca:

    "Powiem pani tak, osobiście go lubię (o. Rydzyka), uważam że jest człowiekiem który wiele zrobił dobrego, tylko że niepotrzebnie czasami miesza się w politykę. "

Szczerze mówiąc, lepiej już żeby to o. Rydzyk "mieszał" się do polityki", niż robił to enfant terrible polskiej sceny politycznej - Romuś Giertych.

 

18 kwietnia, 2006

Prokuratura katowicka na kolanach przed Kwaśniewskim???
[Za PAP] Były prezydent Aleksander Kwaśniewski nie może - jak poinformował prokuraturę jego pełnomocnik - stawić się w środę na przesłuchanie w katowickiej Prokuraturze Apelacyjnej, badającej okoliczności ułaskawienia Petera Vogla. Wkrótce ma być wyznaczony nowy termin przesłuchania byłego prezydenta.

W piśmie, które dotarło do prokuratury w miniony piątek, reprezentujący świadka Waldemar Dubaniowski poprosił o zmianę terminu przesłuchania, tłumacząc to innymi zaplanowanymi w tym czasie zajęciami byłego prezydenta - powiedział rzecznik katowickiej Prokuratury Apelacyjnej, Leszek Goławski.

Co to znaczy, u licha, "inne zaplanowane zajęcia?!!! Pochlaj w gronie towarzyszy? Zalewanie goleni przedniej? Ćwiczenia na drabinie? Kiedy się wreeszcie skończy to wazeliniarskie traktowanie byłych prominentów? Panie ministrze Ziobro, walnij no pan pięścią w swoje ministerialne biurko!

 

14 kwietnia, 2006

Kto zapełnia Rydzykowi skarbiec? - pyta szwedzki ponoć brukowiec "Super Express" (ani Super ani Express) - odgrzewając starą fałszywkę, że czyni to "znany z antysemickich poglądów bogacz z Urugwaju" - Jan Kobylański.  Czy SE napisze kiedyś, komu on zapełnia skarbiec obrzucając błotem Polaków?

 

9 kwietnia, 2006

Zespół Wspierania Radia Maryja w służbie Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu wydał komunikat. Czytamy tam między innymi:
"Obrzucanie Radia Maryja np. zarzutami o antysemityzm jest nie tylko rozpowszechnianiem kłamstwa i oszczerstwa o tej rozgłośni, ale wręcz odwracaniem uwagi od istotnych spraw i problemów, z którymi Polska musi się borykać."

Proszę szanowny Zespół, aby uważał mnie za swego honorowego członka, bowiem jak Wy - wspieram całym sercem, rozumem i modlitwą Radio Maryja - to wspaniałe Dzieło służące Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu - Zbigniew Łabędzki.

 

8 kwietnia, 2006

Ale wpadka!

Janusz Korwin-Mikke:
"To był wcześniej przygotowany akt wrogości lewicy katolickiej w stosunku do Radia Maryja!

W sprawie kolegi Michalkiewicza - to jest właściwie sprawa Radia Maryja, co było już widać na drugi dzień po wywołaniu tej »afery«, gdyż nuncjusz papieski, abp Kowalczyk przekazał pierwotny list z Watykanu biskupom Pieronkowi, Życińskiemu i Gocłowskiemu w dniu 21 MARCA, a więc - PRZED wystąpieniem Stanisława Michalkiewicza w tej rozgłośni"

Uwaga: Dziś w Radio Maryja, w audycji Rozmowy Niedokończone wystąpi mimowolny bohater tej aferki - redaktor Stanisław Michalkiewicz - godziny audycji 18:10 i 21:40 czasu polskiego.
Z ostatniej chwili: Radio Maryja przełożyło spotkanie z red. Michalkiewiczem "na późniejszy okres". Odbędzie się w zamian spotkanie z prof. W. Bojarskim.

-----

Markowi Jurkowi odbiło???

"Stanisław Michalkiewicz powinien jak najszybciej przeprosić za ton i sformułowania użyte na antenie Radia Maryja w audycji na temat roszczeń organizacji żydowskich do spadku po ofiarach zagłady w Polsce" - napisał marszałek Sejmu Marek Jurek w liście do Dyrektora Radia Maryja.

A konkretnie za jaki "TON" i za jakie "SFORMUŁOWANIA", panie Jurek?

-----

Co wybrać? Antypolonizm czy antysemityzm?

Ministerstwo Kultury wystąpiło do UNESCO, by obóz w Oświęcimiu otrzymał oficjalną nazwę "Były Nazistowski Niemiecki Obóz Koncentracyjny Auschwitz".

"Polski rząd chce redefiniować historię poprzez zmianę nazwy" - pisze w ogłoszonym w piątek oświadczeniu Maram Stern, urzędujący w Brukseli zastępca sekretarza generalnego Światowego Kongresu Żydów (WJC). "Mimo że obóz został zbudowany i był prowadzony przez Niemców, wszyscy w okolicy wiedzieli o jego istnieniu, a z miejscowych mieszkańców rekrutowano robotników. Rząd w Warszawie chce historię Polski odseparować od historii Auschwitz i dać do zrozumienia, że Polska nie odgrywała żadnej roli w obozie" - głosi oświadczenie.

Popierając stanowczo stanowisko polskiego rządu, zmuszony jestem przeciwstawić się równie stanowczo stanowisku Światowego Kongresu Żydów. Czy jest to już antysemityzm?

-----

Radny Görlitz, który dwa lata temu rozklejał antypolskie plakaty na Dolnym Śląsku, został skazany w piątek na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Jego dwaj koledzy dostali wyroki ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Wyrok jest nieprawomocny.

Nisko sobie cenią Polskę nasi sędziowie. W zawieszeniu???